niedziela, marzec 03, 2024
Follow Us
środa, 06 styczeń 2010 14:00

Praca Jakuba Fontany?

Napisane przez Marek Kwiatkowski
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Dawnymi czasy chcąc dojechać z Krakowskiego Przedmieścia do ulicy Miodowej trzeba było okrążyć kamienicę Johna usytuowaną na wprost kolumny Zygmunta III i ulicą Senatorską dotrzeć do celu. Tę niedogodność postanowiono wreszcie rozwiązać.

Ulicę Miodową {jumi [*4]}przedłużono w kierunku wschodnim, by bezpośrednio łączyła się z Krakowskim Przedmieściem, usuwając w tym celu niestety zabytki w postaci trzech kamienic.
Interesuje nas najbardziej ozdobna z nich, oznaczona numerem hipotecznym 450, a później policyjnym 27. Przylegała ona przed rozbiórką do domu Roeslera i Hurtiga, wzniesionego według projektu Szymona Bogumiła Zuga w 1785 roku na miejscu wspaniałego ogrodzenia pałacu Jana Małachowskiego. Wygląd tej przesłony dziedzińca pałacowego ukazuje obraz Bernarda Bellotta z roku 1768 „Krakowskie Przedmieście spod Kolumny Zygmunta”. Ostateczny kształt wspomnianego pałacu, jak i bram wjazdowych od frontu, w swoim czasie powiązałem z autorstwem Jakuba Fontany. Obok wjazdu do pałacu stał parterowy budynek szczytem zwrócony w stronę ulicy, pamiętający jeszcze poprzednie stulecie. W roku 1754 należał on właśnie do Fontany, który może rozebrał ów obiekt, by nas jego miejscu wystawić kamienicę trzypiętrową, widoczną na innym obrazie Bellotta „Krakowskie Przedmieście w stronę kolumny Zygmunta III” namalowanym w roku 1774. W 1770 r. kamienica należała do Józefa Celnera. Fontana zapewne zaczął wznosić tę budowlę dla siebie, ale kończył już dla Celnera. Wystrój dekoracyjny fasady pochodzi przypuszczalnie z około 1772 roku. Może więc byłaby to ostatnia praca Fontany, zmarłego rok później.

Poziom architektury wskazuje na twórcę nieprzeciętnego. Stylem swoim obiekt odbiega od znanych w tym czasie dzieł innych twórców, co mogłoby wzmocnić hipotezę autorstwa Fontany.
Przyjrzyjmy się bezcennemu dla sprawy przekazowi fotograficznemu z około 1870 roku. Zdjęcie przedstawia grupę kamienic po zachodniej stronie ulicy. Kamienica pierwsza z prawej, to właśnie dawny dom Celnera. Budynek trzyosiowy, jest ozdobiony pilastrami biegnącymi przez wysokość pierwszego i drugiego piętra. Wspierają one gzyms kordonowy pomiędzy piętrem drugim a trzecim, mającym niskie lizeny kontynuujące rytm pilastrów. Spotęgowaniem tego układu są trzy lukarny w łamanym dachu, z których środkowa jest wyższa. Wszystkie trzy wieńczą wysmukłe blaszane wazony. Na pierwszym piętrze znajduje się balkon obejmujący całą rozpiętość fasady (najszerszy wśród wąskich kamienic ulicy). Nadanie oknom drugiego piętra znacznej wysokości, odbiegającej od przeciętnej praktyki, sugeruje reprezentacyjny charakter wnętrz.

Dzięki ostrości fotografii  dostrzegamy bogactwo dekoracyjnego detalu. Uwagę zwracają żłobkowane pilastry, girlandy nad oknami, okrągłe medaliony, gzyms kordonowy(?) lizeny na trzecim piętrze oraz szeroki balkon. Wszystkie te elementy mieszczą się w warsztacie architektonicznym Fontany. Odbiega natomiast od niego zwieńczenie pilastrów motywem okrągłych guzów.
Mieliśmy w Warszawie czasów stanisławowskich kilka obiektów o takim sposobie wieńczenia pilastrów, ale trudno byłoby przy nich wskazać autorstwo. Może zatem rozwiązanie w kamienicy Celnera tę modę zapoczątkowało? Sprawą godną zastanowienia jest również podzielenie delikatną listwą pilastrów na dwóch trzecich ich wysokości oraz wypełnienie lizen trzeciego piętra ornamentem cekinowym.
Analizując dorobek Fontany z końcowego okresu jego życia, charakteryzujący się odchodzeniem od baroku w kierunku klasycyzmu można założyć, że to właśnie nasza kamienica ze swoim bogactwem form nowego stylu byłaby jeszcze jedną manifestacją dokonującej się przemiany.
W roku 1783 posesja stała się własnością Paschalisa Jakubowicza, znanego wytwórcy pasów kontuszowych podwarszawskiej posiadłości w Lipkowie, do której w odwiedziny zawitał pewnego dnia sam król Stanisław August Poniatowski.

Około roku 1870 budynek przy Krakowskim Przedmieściu został podwyższony, zaś elewacje niekorzystnie zmodernizowano. Wkrótce ta najefektowniejsza kamienica Krakowskiego Przedmieścia z doby wczesnego klasycyzmu została całkowicie unicestwiona z powodu przedłużenia ulicy Miodowej. Rzeczą korzystniejszą byłoby pozostawienie budowli, a wyburzenie tylko kamienic sąsiednich o architekturze przeciętnej. Rekonstrukcja tej części Krakowskiego Przedmieścia po zniszczeniach II wojny światowej objęłaby zapewne i ten zabytek. Bylibyśmy z niego dumni.

{jumi [*8]}

 

a