sobota, wrzesień 19, 2020
Follow Us
×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 98.
poniedziałek, 06 luty 2012 11:55

Zapomniane warszawskie cmentarze Wyróżniony

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Cmentarz ewangelicko-reformowany w Warszawie Cmentarz ewangelicko-reformowany w Warszawie

Wielu Warszawiaków pewnie nie wie o istnieniu cmentarzy ewangelickich w stolicy. Tymczasem pierwszy z nich powstał już w 1624 roku w czasie epidemii. A protestanci mimo niełatwych losów są w Warszawie już od XVI wieku. 

Innowiercy z początku nie mieli łatwego życia w Warszawie. Książę Janusz III w 1525 roku wydał edykt zabraniający pod karą śmierci zmiany wyznania. Prawo to było ponawiane co kilka lat. Heretycy nie mogli nawet przebywać w mieście. Pomimo to protestanci pojawili się w Warszawie już w XVI wieku, a ich liczba z czasem znacząco wzrosła.

To wtedy pojawił się problem grzebania zmarłych, którzy nie byli katolikami. Ciała chowano więc pod osłoną nocy. Zwłoki często były bezczeszcone przez tych, którym idea tolerancji była obca. Ewangelicy wnieśli więc do króla Stefana Batorego petycję, w której skarżyli się, że i po śmierci nie mogą znaleźć w ziemi odpoczynku. Niektórzy z nich zawozili ciała swoich bliskich do odległego Węgrowa, gdzie od 1632 roku istniała legalna parafia ewangelicka i przykościelny cmentarz.

Pierwszy warszawski cmentarz innowierczy pojawił się na przełomie 1624 i 1625 roku. Założono go w sąsiedztwie ul. Mylnej i Karmelickiej. Poczatkowo cmentarz ten nie był oficjalny. Nie miał też ogrodzenia. Z tego powodu okoliczni mieszkańcy wyrzucali na jego teren rozmaite śmieci i nieczystości. Dopiero od 1733 roku na cmentarzu pojawił się krzyż. Na jego postawienie zezwolił biskup Stanisław Hozjusz, chcąc zapobiec bezczeszczeniu cmentarza.

W 1768 roku sejm uchwalił wolność wyznania dla dysydentów, uchylając dekret księcia Janusza. Dzięki temu 11 lat później odbył się pierwszy publiczny pogrzeb protestancki z procesją i śpiewem. Dwa lata wcześniej przy cmentarzu otwarto pierwszy warszawski kościół kalwiński.

Warszawa rosła i rosła, co sprawiło, że cmentarz innowierczy znalazł się w obrębie jej murów. Jednocześnie wyszedł dekret marszałka Lubomirskiego zakazujący grzebania zmarłych w mieście. Chodziło o względy sanitarne. Tak więc w 1792 roku przełożeni gminy ewangelicko-reformowanej zakupili plac, znajdujący się dziś przy skrzyżowaniu ulic Młynarskiej i Żytniej. Wtedy plac ten znajdował się na gruntach wsi Wielka Wola.

Tymczasem cmentarz przy ul. Mylnej był jeszcze przez jakiś czas użytkowany, ale ze względu na coraz bardziej rygorystyczne egzekwowanie przepisów sanitarnych cmentarz ten pustoszał i zarastał chwastami. Po wojnie, w 1949 roku w miejscu dawnego cmentarza wybudowano osiedle Muranów. Dziś po pierwszym cmentarzu innowierczym w Warszawie nie ma żadnego śladu. Także w pamięci mieszkańców miasta.

Za to cmentarze przy ul. Młynarskiej i Żytniej użytkowane są do chwili obecnej. Jeden z nich jest ewangelicko-augsburski a drugi – ewengelicko-reformowany. Cmentarz przy ul. Młynarskiej otoczony solidnym murem od początku stanowił naturalną warownię. Swoje piętno na nim odcisnęła niemal każda wojna. Najwięcej zniszczeń było po powstaniu w 1944 roku.

Na cmentarzu przy Młynarskiej grzebano nie tylko ewangelików. Chowano tam także metodystów, adwentystów, kalwinów i ateistów. Ten sam wielowyznaniowy charakter ma sąsiedni cmentarz kalwiński przy ul. Żytniej.

Na obu cmentarzach znajdziemy wiele grobów słynnych ludzi. Na cmentarzu ewangelicko-reformowanym przy Młynarskiej pochowano Stefana Żeromskiego. Na jego ostatnie pożegnanie przyszło tysiące ludzi. Z kolei na cmentarzu ewangelicko-augsburskim leży Emil Wedel, założyciel słynnej fabryki czekolady. Spośród innych sławnych nazwisk znajdziemy tu twórcę znanego słownika, Samuela Bogumiła Lindego. Ponad rok temu została tu pochowana aktorka, Gabriela Kownacka.

W Warszawie było również wiele innych cmentarzy ewangelickich: jeden tam, gdzie dziś jest Cytadela Warszawska, inny przy ul. Modlińskiej i kolejne w Marysinie Wawerskim, na Kępie Tarchomińskiej i w rejonie Kępy Zawadowskiej. Tylko ten ostatni się zachował, ale popadł w ruinę. Na południe od Czerniakowa, między Wisłą a Wilanowem, nieopodal ul. Bruzdowej znajduje się nieużytkowany cmentarz wyznawców Lutra i Kalwina. Pomiędzy bujnym listowiem znajdziemy tu kilkanaście nagrobków.

Warto odwiedzić cmentarze, które jeszcze ocalały. Nie tylko z powodu ludzi, którzy tam zostali pochowani, ale również i ze względu na to, że cmentarze ewangelickie są częścią historii Warszawy – historii trudnej, ale zarazem i takiej, o której należy pamiętać.

 

Pisząc ten artykuł, korzystałam z tekstu Anny Rau „Zapomniane cmentarze ewangelickie w Warszawie" zawartego w książce „Warszawa egzotyczna III. O społecznościach narodowych i wyznaniowych stolicy w przeszłości i współcześnie".

{jumi [*8]}


a