niedziela, czerwiec 26, 2022
Follow Us
środa, 07 grudzień 2016 15:29

Jan Śpiewak w opałach? Reprywatyzacyjne pytania do radnego Wyróżniony

Napisane przez PP
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Radny warszawskiego Śródmieścia i do niedawna szef stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Jan Śpiewak zasłynął ostrymi atakami na Hannę Gronkiewicz-Waltz w kontekście afery reprywatyzacyjnej. Teraz twierdzi, że jest zlecenie, aby go skompromitować. Wszystko dlatego, że w tygodniku „Newsweek” i na portalu Manager24 ukazały się teksty, w którym padły pytania o nieruchomości należące do radnego i jego rodziny.

Co zarzuciły Śpiewakowi media? Otóż miał on kupić mieszkanie w zreprywatyzowanej kamienicy przy ul. Stalowej 47. Budynek wrócił do spadkobierców prawowitych właścicieli, a dotychczasowi mieszkańcy zostali przesiedleni. Śpiewak podkreślił, że kawalerkę kupił legalnie, zaś sam zwrot kamienicy nie budzi żadnych wątpliwości. Manager24 wspomina jednak, że „tuż przed publikacją słynnej Warszawskiej Mapy Reprywatyzacji we wrześniu br., pospiesznie sprzedał jeden z lokali przejętych w 2012 roku przy ul. Stalowej 47. Nabywcą była bliska koleżanka, która pojawia się wśród znajomych Śpiewaka na Facebooku. Możliwe zatem, że sprzedaż była jedynie chwilowym zabiegiem wizerunkowym”.

Na portalu wypomniano również, że matka Jana Śpiewaka wykupiła z 80-procentową bonifikatą mieszkanie przy ul. Litewskiej w sercu stolicy. Ojciec radnego, Paweł Śpiewak (w zamian za oddanie miastu kawalerki w odległej dzielnicy, jak tłumaczy syn) wynajmuje od miasta po bardzo niskich stawkach 90-metrowe mieszkanie na warszawskim Gocławiu.

- Moją kawalerkę miałem kupić od ludzi, którzy zreprywatyzowali kamienicę 15 lat wcześniej. Natomiast zarzut wobec mojej mamy polegał na tym, że wykupiła mieszkanie na Litewskiej, w którym mieszkała od 51 lat, z 80% bonifikatą. Jeśli chodzi o moje mieszkanie - kupiłem je w 2012 roku od człowieka, który wykupił je od miasta. A nawet jeśli miałem je wykupić od ludzi, którzy kamienicę zreprywatyzowali to co? Zrobili to spadkobiercy w uczciwy sposób (jeśli reprywatyzacja może w ogóle być uczciwa) i to ponad dekadę temu. Ja kupiłem to mieszkanie, zanim zacząłem się zajmować kwestią reprywatyzacji – tłumaczy się Śpiewak.

Radny sugeruje, że tekst portalu powstał na zamówienie Ratusza i jednego z deweloperów. Ma to być efekt tego, że swoimi działaniami „nadepnął na odcisk wielu osobom”.

Przypomnijmy, że po opublikowaniu we wrześniu br. tzw. Mapy Warszawskiej Reprywatyzacji Śpiewak został pozwany przez kilka osób, które poczuły się pomówione oskarżeniami o udział w dzikiej reprywatyzacji. Co ciekawe, część zarzutów sformułowanych przez radnego nie znalazła się w informacji po kontroli Ministerstwa Sprawiedliwości. Jan Śpiewak, do tej pory żyjący z PiS w dobrych relacjach, zdenerwował polityków tego ugrupowania zarzutami, jakoby minister Macierewicz służył interesom rosyjskim, podobnie jak ludzie z jego otoczenia. Pozwy uznał za próbę wsadzenia go do więzienia.

Nieoficjalnie mówi się, że zmiana na stanowisku przewodniczącego stowarzyszenia Miasto Jest Nasze ma związek z próbą mieszania MJN przez Śpiewaka do walki politycznej i z problemami, jakie w ocenie prawników mogą rodzić wytoczone mu procesy.

Na razie warszawski Ratusz nie odniósł się do zarzutów o inspirowanie negatywnej kampanii przeciwko radnemu.

a