środa, wrzesień 30, 2020
Follow Us
×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 98.
środa, 29 luty 2012 12:52

Z miłości do pieniędzy Wyróżniony

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Z miłości do pieniędzy www.sxc.hu

Niby wszystko w porządku. Wyjścia do kina, romantyczne kolacje, wspaniały seks. Idealny związek? Jest tylko jeden, mały szkopuł. Pieniądze. Układ sponsorski nigdy nie jest czysty i niewinny. 

„Kochaliśmy się w kuchni na stole... gdy wszedł do mieszkania podarował mi storczyka (kocham storczyki). Zrobiłam mu kawkę, zapaliłam papierosa (na złość, bo sam nie pali, i się tak fajnie wkurza, kiedy palę), pogadaliśmy chwilkę... w pewnym momencie zbliżył się i zaczął całować po obojczykach itp..." - w 2010 roku pisała na swoim blogu 19-letnia Julia. To był zwykły związek czy układ sponsorski? Czasami tego typu relacje bardzo trudno rozróżnić.

Film „Sponsoring" na nowo otworzył debatę o tym zjawisku. Na wielkich billboardach reklamujących obraz Małgorzaty Szumowskiej widnieje kontrowersyjny napis „Czego pragną kobiety, o czym marzą mężczyźni a wstydzą się powiedzieć..." Szumowska podaje własne odpowiedzi na te pytania. A jak jest w rzeczywistości?


Czego pragną kobiety?

Dlaczego młode kobiety – zazwyczaj studentki - decydują się na sponsoring? Co je do tego skłania? Brak pieniędzy? Niekoniecznie, albo przynajmniej nie w ten sposób, w jaki sobie często wyobrażamy.

- Czytałam wiele podobnych do siebie historii. Młode dziewczyny były w normalnych, szczęśliwych związkach. Miały kochających partnerów, którzy stawiali im bilety do kina, kupowali prezenty. Potem te dziewczyny zamiast podarunków zaczęły dostawać od swoich chłopaków pieniądze. Kiedy taka relacja się kończyła, dziewczynom zaczynało czegoś brakować. I znajdowały sponsorów, bo w zasadzie co to za różnica? - mówi Monika Sierpińska, autorka pracy magisterskiej o wizerunku mężczyzn na portalach z ogłoszeniami towarzyskimi.

A więc potrzeba życia na wysokim poziomie? Jedna z bohaterek filmu „Sponsporing" - młoda, atrakcyjna Francuzka – traktuje sponsoring jako przepustkę do lepszego, luksusowego świata. Pragnie drogich ubrań, chce bywać w modnych miejscach. Chce być jak Anna, którą gra Juliette Binoche, dziennikarka luksusowego magazynu dla kobiet.

 

Druga twarz sponsoringu jest jednak inna. W tego rodzaju układy pakują się dziewczyny, które zwyczajnie nie mają pieniędzy na przysłowiowy chleb. A prace, jakie mogłyby zamiast płatnego seksu wykonywać, są albo zbyt czasochłonne, żeby jednocześnie np. studiować, lub zbyt kiepsko płatne, żeby utrzymać się w dużym mieście.

Julia, która już skończyła ze sponsoringiem, na swoim blogu zamieszczała niedwuznaczne zdjęcia ze swojego życia. Komentowała: „Ja też się szmacę, idę do łóżka z obcym facetem dla kasy, dla komfortu życia. (...) Za seks Arek płaci mi od 700 do 1300 zł. Zależy, ile i czego sobie zażyczy. Dodatkowe korzyści: wyjazdy "służbowe", prezenty, upominki. Życie na poziomie, pewnie pomyślicie, jeśli przeważnie na miesiąc mam od 4 do 7 czasem tys."

Kiedy jej rodzice dowiedzieli się o jej drugim życiu, to musiała się wyprowadzić z domu. To jednak nie sprawiło, że zerwała ze swoimi sponsorami. O jednym z nich napisała dwa lata temu: „Jak jestem z nim, czuję się szczęśliwsza. Wolna od tego całego syfu itp. Jest b. dobrym kochankiem. (Nie mogę powiedzieć, że wspaniałym, bo byłby nim wtedy, gdyby był młodszy i nie miał tego malusiego brzusia i gdybym robiła to z nim nie dla pieniedzy czy innych korzyści materialnych, tylko z miłości czy jakiegokolwiek innego uczucia: pożądania chociażby;))"

Życie wielu osób sponsorowanych to ciągłe wyrzuty sumienia. I błędne koło kłamstw. Julia pisała w marcu 2010 roku: „Zastanawiam się, nad tym jaki właściwie ma sens to moje życie. Rodzice nie chcą mnie znać, znajomi nie wiedzą o moim drugim ja, a w dodatku puszczam się ze starszym facetem."

Ale sponsorowane są nie tylko kobiety. Kolega Julii, 28-letni Tomek był sponsorowany przez dwóch panów. W dodatku takich, którzy mieli rodziny – żony i dzieci. Oprócz tego widywał się także z jedną kobietą. Julia od bloga komentuje: „Był jej chłopakiem do wizyt u koleżanek, czy towarzyszem na bankietach. Wiecie jak jest, zapracowana starsza kobieta, nie mająca czasu na miłość, a tym bardziej małżeństwo.... różnie bywa."

 

O czym marzą mężczyźni?

Na forach internetowych i w ogłoszeniach królują wielkie słowa. Eufemizmy w rodzaju „wzajemny szacunek", „dyskrecja", „obopólne zaufanie i zrozumienie" są odmieniane przez wszystkie przypadki. Mężczyźni marzą o idealnych związkach. Na ich zasadach i warunkach, oczywiście. Wedle zasady „klient- nasz pan". Sponsoring to jeden z chorobliwych objawów współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego.

Kim są sponsorujący – mężczyźni i kobiety? Czasem piszą, że są normalni, mili, opiekuńczy. Innym razem niemalże „reklamują siebie". „Michal Blue" pisze: „Jestem trzydziestoparolatkiem stanu wolnego i orientacji hetero, lubię podróże, chodzenie po wodzie, dobre uczynki i poznawanie nowych ludzi. Mam fajną pracę w wolnym zawodzie, która pozwala mi żyć na luzie i generalnie jeśli mogę, to staram się nie robić zupełnie nic, poza tym co lubię... do tej pory niemal 100% podobieństwo do... Jezusa :-)" Natomiast Zygmunt przedstawia się: „Jestem brunetem o zielonych oczkach,173 cm 49 lat 76 kg. Czysty, zadbany, z poczuciem humoru, niepalący, bez nałogów, romantyk, uwielbiam wino czerwone wytrawne i miesiąc maj. Jako romantyk i zodiakalny baran jestem bardzo delikatny, czuły, namiętny, z dużą ilością pozytywnej energii, żonaty, zaniedbywany przez żonę, niedopieszczony."

Niemal wszyscy piszą o zasadzie dyskrecji, wzajemnym zaufaniu, swoich potrzebach i oczekiwaniach. Wielu pragnie wyłączności. Piszą o tym, że nie zależy im tylko na seksie. „Jaca" precyzuje: „Ja szukam normalnej, zwariowanej, uśmiechniętej dziewczyny, która z chęcią wychodzi ze swoim facetem na kolację, do kina, wyjść na spacer, wypić lampkę dobrego wina." A Kacper pisze wprost: „Samo łóżko mnie nie interesuje, ale nie znaczy, że chciałbym się o to prosić... Nie o sex i kanapki:) Kolacje, kino, wspólne wyjazdy. Pracuję na własny rachunek i nie muszę się prosić o wolne lub wcześniejsze wyjście.. Dlatego możemy robić wszystko, co chcemy, jak też rozmawiać o wszystkim, o czym nam przyjdzie do głowy."

To tylko niektóre z odpowiedzi na ogłoszenie studentki Asi. Wielu z nich to zapracowani 30- czy 40-latkowie. Szukający nie tylko kochanki, ale może przede wszystkim przyjaciółki. Pragnący takich związków, jakie pokazują reklamy. Czyli szukający produktu maksymalnie dopasowanego do ich potrzeb.

 

O czym wstydzą się powiedzieć...

Czy sponsoring jest więc nowym zjawiskiem społecznym, gwiazdą naszych czasów czy nową formą prostytucji? „Sponsoring tak, jak definiują to i opisują zajmujący się sprawą socjologowie i seksuolodzy, to rozległa strefa pośrednia pomiędzy prostytucją a akceptowanym w dzisiejszej moralności posiadaniem stałego, lepiej sytuowanego kochanka. Pomiędzy „sponsorem" a podopieczną istnieje w większości wypadków jakaś bliskość czy co najmniej zażyłość, relacje takie trwają niekiedy po kilka lat i przynajmniej teoretycznie zakładają pewna lojalność." - pisze na swoim blogu kulturoznawca Ireneusz Wierzejski.

Z kolei publicysta i filozof Tomasz Terlikowski ma inne zdanie: "Fakt, że jedna piąta studentek (jeśli wierzyć badaniom) prostytuuje się, to efekt wieloletniej działalności rozmaitych obrońców wolności seksualnej czy postępowych feministek. Oddzielając seks od miłości, małżeństwa i prokreacji, czyniąc go jedynie grą doprowadzili oni do sytuacji, w której prostytucja nie jest już oceniana moralnie (szczególnie, gdy nie wiąże się z kwestiami estetycznymi), ale traktowana jest, jak każda inna forma pracy. A przyklepywanie tego przez filmy takie jak „Sponsoring” czy audycje telewizyjne, tylko napędza to zjawisko."

Jednak pytania o to, czym jest sponsoring z pewnością nie rozstrzygnie żaden pojedynczy artykuł czy wypowiedź eksperta. Ilu ludzi, tyle różnych podejść do sponsoringu. Niektóre z „podopiecznych" próbują takich relacji z ciekawości, czy też z chęci wypróbowania nowych typów związków. Czasem trafiają na układy, z których są zadowolone.

Trzeba jednak pamiętać i o takich relacjach, które są wręcz synonimem prostytucji. Swoje opisy dnia Julia od bloga czasami kończyła tak: „To był tak szybki i mocny seks, że dawno czegoś takiego nie miałam. (...) Poszłam wziąść prysznic, a gdy weszłam do kuchni już go nie było... Na stole leżała tylko mała torebeczka, a w niej srebna branzoletka z jakimiś kamyczkami i kasą... Tak. Wiem! Nie musicie komentować. Jestem szmatą."

Julia ostrzega też innych przed takim życiem: „Jeśli trafiłaś na tego bloga i chodzi Ci sponsoring po głowie to mówię: OPANUJ SIĘ DZIEWCZYNKO I NIE PAKUJ SIĘ W TO!!! Nie myśl sobie, że jest zawsze tak kolorowo i pięknie. Bo nie jest. Wyobraź sobie, że uprawiam seks z facetem starszym o 28 lat, nie mam już rodziny, bo rodzice się mnie wyparli, jestem zdana tylko i wyłącznie na siebie.

Mało tego, seks seksem, ale nie zawsze robisz to, co chcesz. Musisz spełniać zachcianki klienta, które nieraz cholernie bolą (jak seks analny)... Są też czasami sytuacje, gdzie klient wchodzi w Ciebie na siłę. A do tego nie sposób się przyzwyczaić. Nie wspomnę już o gwałcie (pan M.). Myślisz wtedy tylko i wyłącznie, że to Twoja wina."

{jumi [*7]}

a