wtorek, czerwiec 18, 2024
Follow Us
wtorek, 07 maj 2024 12:25

Pierwszy nielegalny imigrant wysłany z Wielkiej Brytanii do Rwandy Wyróżniony

Napisane przez mat.pras
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Oficjalnie program „deportacji migrantów” nazywa się Partnerstwo dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego Oficjalnie program „deportacji migrantów” nazywa się Partnerstwo dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego Photo by Sumit on Unsplash

Wielka Brytania zintensyfikowała swoje działania w zakresie zarządzania nielegalną migracją, co skutkuje kontrowersyjnymi decyzjami dotyczącymi deportacji migrantów do tzw. "krajów bezpiecznych". W ramach podpisanej już umowy z Rwandą, do tego afrykańskiego kraju skierowano już pierwszego nielegalnego przybysza.

Umowa Wielkiej Brytanii z Rwandą jest określana przez brytyjski rząd jako sposób na odstraszanie migrantów próbujących nielegalnie dostać się na Wyspy. Ta decyzja jest częścią szerszej strategii mającej na celu odstraszanie migrantów przed próbą nielegalnego dostania się do Wielkiej Brytanii, głównie przez Kanał La Manche. Według danych Home Office, większość osób przybywających drogą morską to młodzi mężczyźni, których uznaje się za migrantów ekonomicznych.

Oficjalnie program „deportacji migrantów” nazywa się Partnerstwo dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego. Umowa z Rwandą zakłada, że przekazywani migranci będą mieli szansę na uzyskanie azylu zgodnie z prawem rwandyjskim. Ci, którzy go nie uzyskają, będą mogli zostać tam z innego powodu lub zostaną przekazani do innego bezpiecznego kraju lub odesłani do kraju pochodzenia, o ile nie grozi im tam tortura lub nieludzkie traktowanie​. Brytyjski rząd zaplanował także przejęcie przez Royal Navy kontroli nad patrolowaniem Kanału La Manche, co ma zapobiegać niekontrolowanemu przybywaniu łodzi.

Poza Rwandą, Wielka Brytania rozpoczęła rozmowy z innymi krajami o ich włączeniu w przyszłości do „Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego”. Jak w większości działań dyplomatycznych, tak i tutaj rząd Zjednoczonego Królestwa stara się działać w dyskrecji. Wiadomo, że wśród krajów w obszarze zainteresowania brytyjskiej administracji jako kraje bezpieczne są inne państwa afrykańskie m. in. Wybrzeże Kości Słoniowej. W mediach pojawiły się informacje, że mogą być to również kraje w Europie, jak Armenia i Mołdawia.

Argumentem Wielkiej Brytanii są bardzo duże pieniądze przekazywane krajom w ramach Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego. Rwanda jako pierwszy kraj-strona partnerstwa został bardzo hojnie uposażona zanim jeszcze przybył tam pierwszy nielegalny imigrant. Z tytułu umowy brytyjski rząd już zapłacił Rwandzie 220 mln funtów, a wraz z pojawieniem się deportowanych z Wysp Brytyjskich migrantów przewidziane są kolejne transze nawet po 120 milionów funtów każda. Koszt brytyjskiego programu wysyłania nielegalnych imigrantów do Rwandy może przekroczyć 600 mln funtów - w raporcie brytyjskie Krajowe Biuro Audytorskie Zjednoczonego Królestwa. To znacząca kwota dla brytyjskiego budżetu. A jak wielkie to środki z perspektywy Rwandy? Według Wikipedii w 2014 r. przychody z turystyki tego kraju wyniosły 303 mln amerykańskich dolarów. Może się więc okazać, że dochody państwa wynikające z przyjmowania deportowanych z Wielkiej Brytanii migrantów będą równe, lub nawet wyższe od tych, osiąganych z ruchu turystycznego.

Czy przykład Rwandy „zachęci” inne kraje by przyłączyć się do Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego? Jest na to duża szansa, zważywszy na fakt, że kolejny bogaty kraj chce włączyć się w brytyjski system odsyłania migrantów.

Także rząd Irlandii, kraju należącego do Unii Europejskiej, bardzo poważnie traktuje projekt odsyłania nielegalnych migrantów do Rwandy i innych „krajów bezpiecznych”. Według „Daily Miror” źródła rządowe potwierdziły, że premir Rishi Sunak pracuje nad wspólnymi działaniami z krajami mającymi podobne podejście do imigracji, jak Włochy i Dania, w celu zbadania „alternatywnych i nietestowanych jeszcze” programów, które zniechęcałyby migrantów do przyjazdu. Obejmuje to umowy z krajami trzecimi, w których rozpatrywane byłyby wnioski azylowe. W praktyce oznacza to, że budżet Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego może urosnąć jeszcze kilkakrotnie, co uczyni kwoty uzyskiwane przez kraje przyjmujące migrantów jeszcze poważniejszymi.

Z polskiej perspektywy decyzja ograniczenia nielegalnej migracji przez Wielką Brytanię i Irlandię oraz podjęcia konkretnych działań w tym kierunku może być oceniana pozytywnie. Problemem może być jednak to, jakie kraje skuszą się na brytyjskie (czy też już brytyjsko-irlandzkie) dotacje. Jeśli prawdziwe okażą się doniesienia, że na tej liście znajdą się kraje europejskie (spoza Unii Europejskiej) może to wpłynąć na stabilizację w naszym regionie. Stąd niepokój budzą doniesienia, że taka propozycja mogła zostać złożona Mołdawii i Armenii. Ten ostatni kraj oficjalnie zadeklarował brak entuzjazmu dla pomysłu, choć niewątpliwie wpływ kilkuset milionów funtów znaczyłby wzrost budżetu państwa o kilka procent (cały budżet Armenii szacowany za rok. 2024 ma wynieść 6 800 mln USD).

Także Mołdawia nie jest krezusem, którego pieniądze z Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju nie mogłyby zainteresować. Według Banku Światowego eksport Mołdawii w roku 2022 r. wyniósł 5 980 milionów USD, co oznacza, że również w tym kraju transfery z Wielkiej Brytanii, a być może również Irlandii, Włoch czy Danii mogłyby stanowić istotną część dochodów państwa. W dodatku umowy z Rwandą czy Wybrzeżem Kości Słoniowej są krytykowane z powodu braku transparentności w wydawaniu środków przez te państwa i wysokie wskaźniki korupcji w tych krajach. Z kolei zmierzająca do Unii Europejskiej Mołdawia jest niepodważalnie „krajem bezpiecznym” i bardziej transparentnym od afrykańskich partnerów. Paradoksalnie poparcie polityczne dla umów w ramach Partnerstwa z Armenią i Mołdawią zarówno w Wielkiej Brytanii jak w krajach UE dużo wyższe niż dla włączania do niej kolejnych państw afrykańskich.

Jednocześnie jest bardzo wątpliwe, by opinia publiczna w tych państwach przyjęła pozytywnie wejście do Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego. Czy politycy będą się z nią liczyć, przekonamy się już wkrótce.

a