sobota, październik 16, 2021
Follow Us
poniedziałek, 12 kwiecień 2021 12:05

Anna Alicja Trochim: moje nałogi to życie, praca i malowanie Wyróżniony

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Z wielu moich nałogów to też życie, praca i malowanie – co mi pozwala zachować równowagę psychiczną jak i fizyczną Z wielu moich nałogów to też życie, praca i malowanie – co mi pozwala zachować równowagę psychiczną jak i fizyczną mat.pras

Czas izolacji to smutek okrutny, niepewność jutra, cienka linia między życiem a śmiercią.  Wiosna, życie się zaczyna, a tu nagle taka wiadomość – cała ziemia jest opanowana przez koronawirus. Dla mnie czas stanął.

A przyroda była bezczelnie cudowna w tym czasie. Przepiękna. Bzy kwitły jak szalone. Na złość człowiekowi Pan Bóg to chyba uczynił za naszą pychę, chciwość opanowania Ziemi.

Dzięki opatrzności w tym okresie przeprowadziłam się pod Warszawę do mojego pierwszego w życiu mieszkania z ogrodem. W przeciwnym razie siedziałabym na 20 metrach w pracowni (notabene tam nie można mieszkać) odizolowana przez tyle miesięcy – to nie jest  do wyobrażenia. Tu mogłam zająć się trochę urządzaniem mieszkania, ale przede wszystkim pracą w ogrodzie. Kontakt z naturą, ziemią i niebem dawała  siłę na przetrwanie.

Z wielu moich nałogów to też życie, praca i malowanie – co mi pozwala zachować równowagę psychiczną jak i fizyczną. Zajęłam się moimi obrazami, których wcześniej nie dokończyłam. Przemalowywałam je a potem często niszczyłam i cięłam, bo nie byłam zadowolona z emocji, które wyrażały. To było takie moje rozgrzeszenie. Malowałam dużo, ale czy więcej powstało obrazów? Nie wiem. W okresie postu przed Wielkanocą 2020 r. chciałam namalować obraz dla mojego brata księdza. To miał być krzyż, który odzwierciedlałby mój stan duchowy, mój ból, krzyk i bezsilność, a jednocześnie dawał światło, życie i nadzieję, i tak ten obraz się maluje dalej. W sytuacjach kryzysowych, samotności malowaniu towarzyszyła mi muzyka, np. Vangelis, Leonard Cohen, Demarczyk itp., a wieczorem śpiew ptaków. Nigdy nie było wiadomo czy zachodzące słońce nie jest ostatnie.

Szczęście w nieszczęściu, że jednak do pandemii doszło wiosną. Gdybyśmy byli po raz pierwszy zamknięci w listopadzie – byłoby nam dużo trudniej, dużo smutniej. Cały czas myślałam o ludziach, o kolegach artystach zamkniętych w blokach i bardzo im współczułam. Nie wyobrażałam sobie tego. Ja miałam swój ogródek.

Jak człowiek maluje, to bardzo potrzebuje drugiego człowieka – żeby ocenił jakość pracy, wyraził swoją opinię. A ten czas nie dawał takich możliwości, teraz w tej izolacji pytam sąsiadkę czy ten obraz do niej „przemawia”.  Większość artystów pokazuje swoje działania w internecie, na facebooku, lajkują itd. Ale to nie dla mnie  Absolutnie potrzebujemy odbiorcy. Po to pracujemy – nie do szuflady, nie tylko dla siebie, ale dla innych ludzi. Ja też potrzebuję oglądać sztukę innych artystów na żywo. To nas wzrusza. Oglądanie zdjęć obrazów w internecie nie daje takich samych efektów jak kontakt bezpośredni z obrazem, człowiekiem i naturą. Być w pejzażu, czuć zapach, powiew wiatru, ciepło słońca, a oglądać najpiękniejsze zdjęcie tego pejzażu to też różnica. Obraz trzeba poczuć, poczuć jego energię, być z nim blisko i sprawdzić czy oddycha – on wtedy żyje nie sam dla siebie. Dlatego tak bardzo potrzebne są galerie i spotkania w pracowniach. Artyści są potrzebni, jak też odbiorcy tej sztuki.

Proces twórczy jest często bardzo samotny i może się wydawać, że artyści są przyzwyczajeni do izolacji. Tak i nie. Galeria Delfiny zwłaszcza za życia Delfiny Krasickiej była dostępna dla artystów i przyjaciół nie tylko w godzinach otwarcia. Jej osobowość, koloryt argentyński,  bardzo go potrzebowaliśmy. Teraz nie ma Delfiny, zostały wspomnienia i jej sztuka, a to też wiele, bardzo wiele…

Zauważyłam wzrost zainteresowania sztuką w ostatnim czasie. Po bardzo trudnym okresie wiosną zeszłego roku, gdy nie wiedzieliśmy co się wydarzy, ludzie nie wiedzieli jaka czeka ich przyszłość. Każdy był zaskoczony a to nie sprzyjało inwestowaniu w dzieła sztuki. Teraz ten rynek rozkwitł. Ludzie nie wydają pieniędzy na restauracje, ograniczyli wyjazdy, czyli mogą przeznaczyć pieniądze na coś innego, a że więcej czasu niż zazwyczaj spędzają w domach, chcą się otaczać ładnymi rzeczami i stąd wzrost zainteresowania sztuką.

Jeżeli ktoś zaczyna przygodę ze sztuką, myśli o zakupie obrazu, ale nie ma za dużo środków finansowych i brakuje mu wiedzy i doświadczenia – warto odwiedzić Akademię Sztuk Pięknych na wystawy dyplomowe studentów. Wtedy możemy sprawdzić, które obrazy do nas przemawiają, a przy okazji wesprzemy początkujących artystów, a kto wie jak potem potoczą się ich losy. Może kiedyś obraz takiego studenta zyska na wartości.

Co do Galerii Delfiny – szykujemy się na Noc Muzeów, która odbędzie się w maju. Chcemy zaprezentować zapisy chwili artystów z czasów pandemii – przygotujemy  taką noc koszmarnego czasu. W wakacje planujemy zorganizować salon letni – żeby artyści mogli się wreszcie spotkać i porozmawiać. Z kolei jesienią będziemy chcieli zaprezentować prace Józefa Wilkonia – ilustracje do bajek Ignacego Krasickiego.

A teraz żyjmy w zdrowiu, nadziei, że wszyscy jak najszybciej będziemy zaszczepieni i powrócimy do dawnego, ale już innego życia.

Anna Alicja Trochim,
malarka, szefowa Galerii Delfiny

a