wtorek, styczeń 18, 2022
Follow Us
sobota, 07 listopad 2015 00:00

Tykająca klimatyczna bomba Wyróżniony

Napisane przez OKI
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Tykająca klimatyczna bomba http://eloka-arctic.org

Wieczna zmarzlina na Syberii i w Kanadzie kryje w sobie ogromne ilości gazu cieplarnianego - metanu. Szacunkowe dane mówią nawet o 1300 GtC (ekwiwalent węgla wyrażony w miliardach ton). Ilość na tyle duża, by zapoczątkować tragiczne dla ludzkości wzmocnienie globalnego ocieplenia.

Gdyby doszło do roztopienia znacznej części wiecznej zmarzliny, emisja zamkniętych w niej gazów może mieć olbrzymi wpływ na klimat. Problemem jest próg, za którym wieczna zmarzlina na dobre przestanie być „wieczna". Ten próg to mniej więcej ocieplenie klimatu o 2oC w stosunku do okresu bazowego, tj. przełomu XIX i XX wieku. Ostatnie pomiary pokazują, że globalna temperatura wzrosła o 0,8oC względem okresu bazowego 1951–1980. Świat jest już cieplejszy o 1oC niż pod koniec XIX wieku.

Dlaczego wystarczą 2oC? Jest to wartość termiczna z czasów pliocenu, kiedy wieczna zmarzlina dopiero zaczęła się pojawiać. Pliocen był ostatnim ciepłym okresem w dziejach Ziemi. 2,5 mln lat temu Ziemia weszła w okres epok lodowcowych przerywanych na krótko interglacjałami. Wtedy na Ziemi pojawiła się zmarzlina, która utrzymuje się do dziś. Wtedy też zamarzła Grenlandia i Ocean Arktyczny. Z czasem powstała wielka czapa lodowa i lądolód, który w trakcie apogeum epoki lodowcowej sięgał naszych szerokości geograficznych. W holocenie trwającym od ponad 10 tysięcy lat klimat był na ogół stabilny, ale na tyle chłodny, by po zniknięciu lądolodu wieczna zmarzlina mogła wciąż trwać.

Ostatnio klimat się ociepla, wywołując potężne, widoczne z kosmosu pożary lasów borealnych na dalekiej północy. Pożary lasów generują dodatkową ilość CO2 do atmosfery, nagrzewają powierzchnię gruntu, działając tym samym na wieczną zmarzlinę i przyciemniają grunt, zwiększając pochłanianie energii promieni słonecznych.

Coraz szybciej znikająca pokrywa śnieżna wiosną odsłania ciemną powierzchnię. Ten proces powoduje większe nagrzewania się wiecznej zmarzliny, a także wcześniejsze występowanie okresów z wysokimi temperaturami. W niektórych częściach Syberii średnie temperatury były wyższe od normy o 6°C. Wzrost temperatur, pożary i topnienie wiecznej zmarzliny są ze sobą powiązane, tworząc samonapędzające się dodatnie sprzężenia zwrotne.

Metan emitowany do atmosfery doprowadzi do nagłej zmiany klimatu; gwałtownego, przyspieszonego globalnego ocieplenia. Problemem jest także fakt, że do tej pory wyemitowany do atmosfery CO2 już gwarantuje nam wzrost temperatury do poziomu tej ze środkowego pliocenu, kiedy nie było lodu w Arktyce, a poziom oceanów był wyższy o 20 metrów. Dalszy wzrost temperatur zacznie wywierać większą presję na stabilność produkcji rolnej. Wzrost cen żywności wywoła destabilizację sytuacji społecznej w wielu krajach świata, a w dalszej perspektywie nawet wojny.

Metan jest bardzo silnym gazem cieplarnianym: w skali 100 lat około 30 razy silniejszym niż dwutlenek węgla, w skali kilku lat nawet 100 razy. W tym roku osiągnięty został niewidziany od co najmniej 3 mln lat poziom CO2 wynoszący 400 ppm. Nawet przy szybkim tempie redukcji w ciągu najbliższego ćwierćwiecza osiągniemy stężenie 450 ppm, przy okazji poważnie demolując ekosystemy naszej planety.

Nowe dane National Snow and Ice Data Center (NSIDC) pokazują, że zasięg arktycznego lodu morskiego spadł poniżej 5 mln km2. Jest to wartość mniejsza niż w latach 2013-14. Do końca sezonu topnienia zasięg lodu spadnie przynajmniej o 0,2 mln km2, a nawet więcej – w zależności od warunków pogodowych. Oznacza to dla nas kolejne anomalie w pogodzie, często bardzo kosztowne załamania pogody. Za kilka lat globalne zmiany klimatyczne mogą wywindować ceny żywności na światowym rynku znacznie do ponad 200 pkt, a może nawet 300. Rezultatem będzie wybuch niezadowolenia społecznego w krajach Trzeciego Świata, kolejne wojny i konflikty, kolejne rzesze uchodźców, którzy tak naprawdę są uchodźcami klimatycznymi.
Więcej na: http://www.chronmyklimat.pl.

a