niedziela, grudzień 08, 2019
Follow Us
wtorek, 27 styczeń 2015 12:30

Większość ma rację!!!! Featured

Written by Janusz Korwin-Mikke
Rate this item
(0 votes)

Wyobraźmy sobie, że po pierwszej Wojnie Światowej nie obalono w Niemczech Cesarza - to imperium przetrwało zawieruchę dziejową. Co robiłby wtedy towarzysz Adolf Hitler?

Towarzysza Hitlera wpuszczano by, owszem, do Pałacu Cesarskiego. Raz w roku. Na wystawę akwareli – bo tow. Hitler był bardzo zdolnym akwarelistą.
Widziałem Jego prace, Naprawdę.
Niestety: trafił na czasy d***kracji. Za Cesarstwa jako malarz bredziłby sobie o wyższości rasy niemieckiej – i słuchano by Go dobrotliwie tak, jak się słucha majaczeń innych artystów. Albo to mało głupot artyści naplotą?
Niestety: w d***kracji L*d słuchał tych bredzeń, słuchał – i bardzo Mu (to znaczy: t emu L*dowi) się one podobały. Bo L*d jest głupi – z tej prostej przyczyny, że głupich jest więcej, niż mądrych. Więc jeśli zapanuje d***kracja, czyli rządy Większości...
No, i w d***kracji dochodzą do władzy ludzie, którzy w normalnym ustroju nawet by o tym nie pomyśleli. Bo w normalnym ustroju władzę sprawuje Król – a po nim jego syn, od dzieciństwa starannie kształcony na Monarchę. Wspierają go arystokraci – też od dzieciństwa kształceni na arystokratów.
Czyli ludzie kompetentni.
W d***kracji zaś rządzi Zasada Petera. Brzmi ona tak: „Jak człowiek jest dobry na jakimś stanowisku - to awansuje; jak znów jest dobry – to awansuje; i tak dalej – aż wreszcie awansuje na stanowisko, na które już się nie nadaje... i na tym stanowisku zostaje już do końca życia".
Więc w Najpotężniejszym Państwie Świata rządy sprawuje człowiek, który zapewne w normalnym kraju byłby kompetentnym nadzorcą na plantacji bawełny. We Francji gorzej: władzę ma facet nadający się co najwyżej na właściciela niewielkiej knajpki. W Polsce prezydentami byli:
człowiek, który kompletnie nie znał się na polityce ani gospodarce – choć, trzeba przyznać, przynajmniej był kompetentnym generałem, specjalista od wózków akumulatorowych (ale wyłącznie na niskie napięcie!!), facet ze zdolnościami na działacza sportowego,
człowiek nadający się na profesora prawa pracy na jakimś prowincjonalnym uniwersytecie,
wreszcie człowiek, o którym nic szczególnego powiedzieć nie możemy – ale przynajmniej niegłupi i sympatyczny. Więc Polacy, którzy mają porównanie wyłącznie z Jego Poprzednikami – uważają Go niemal za ideał.
Trudno się dziwić...
Weźmy inny przykład. Stolica Polski, Warszawa, miała dwóch prezydentów, których dość powszechnie chwali się za zasługi. Byli to: śp. Sokrates Starynkiewicz – i śp. Stefan Starzyński.
Co łączyło ze sobą te dwie postacie?
To, że żaden z Nich nie był wybrany d***kratycznie. Starynkiewicza mianował prezydentem Warszawy Cesarz Wszechrusi, Król Polski, Wielki Książę Litewski, Wielki Książę Fiński etc. etc... a Starzyński był narzuconym Warszawie przez Prezydenta prezydentem komisarycznym.
D***kratycznie, to by wybrano jakiegoś krzykacza wiecowego. A tak to ci, co decydowali, nie chcieli wyjść na idiotów, więc przed mianowaniem chłodno rozpatrywali ich zady i walety.
I to działało.
Siedzę w tej Brukseli. CEPy na sali domagają się niemal jednomyślnie „poszerzenia d***kracji" (w Iraku, w Libii, w Syrii, w Egipcie, etc. etc.). A gdy ja przypominam, że gdy zamiast Większości panowali tam królowie, sułtani, emirowie i inni monarchowie z Bożej Łaski – to jakoś nie było tam rzezi na ulicach.
Trudno mi sobie wyobrazić, co stanie się z Irakiem jeśli jeszcze „poszerzą" tam d***krację. Natomiast wiem, co będzie, gdy d***kratycznie obalą w Syrii władzę JE Bashshira al-Assada:
rzeź!!
Monarchii w Iraku zaprowadzić się chyba nie da – Amerykanie nie pozwolą (bo wtedy nie byłoby zbytu na broń...) - ale może chociaż dyktaturę?
Bo gdy rządził śp. Saddam Hussein to ginęło w Iraku jednak znacznie mniej ludzi...
Ciekawe, dlaczego nie można tego powiedzieć w TVP1?
http://korwin-mikke.pl