poniedziałek, wrzesień 28, 2020
Follow Us
środa, 21 listopad 2012 12:05

Radziwiłowicz opowiedział o sobie

Napisane przez Tadeusz Biernacki
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Choć Jerzy Radziwiłowicz nie lubi mówić o sobie, to jednak dziennikarzowi Łukaszowi Maciejewskiemu udało się namówić go na zwierzenia i tak powstała książka „Wszystko jest lekko dziwne". Aktor opowiada w niej o dzieciństwie na warszawskim Grochowie, współpracy z wybitnymi osobistościami i swoim stosunku do popularności.

Jerzy Radziwiłowicz niechętnie udziela wywiadów, gdyż nie lubi publicznie mówić o sprawach prywatnych. Jednak dziennikarz, krytyk filmowy i teatralny Łukasz Maciejewski przeprowadził z artystą kilkanaście rozmów, których treść złożyła się na wywiad-rzekę „Wszystko jest lekko dziwne" wydany przez wydawnictwo Wielka Litera. Książkę tę można już dostać w księgarniach.
W książce wybitny aktor urodzony w 1950 roku w Warszawie opowiada m.in. o swoim dzieciństwie, które spędził na stołecznym Grochowie. Artysta odmalował w rozmowach obraz tej dzielnicy: "Mieszkałem tam do końca studiów. To kiedyś była wioska podwarszawska, potem dzielnica, powiedzmy, pobrzeżna. (...) Nasza ulica była nieasfaltowana, niebrukowana, z wielkimi dziurami. (...) Grochów to była część dużego miasta, ale też życie jakby prywatne, wśród znajomych. Wszyscy znali się po nazwisku. Wiedzieliśmy, że Cyran prowadzi piekarnię i wystarczyło powiedzieć: trzeba iść do Cyrana. Tam nie było anonimowych sklepów, warsztatów, tylko konkretni ludzie". Aktor przyznał, że ma szczególny stosunek do tego miejsca i chętnie je wspomina.
Radziwiłowicz opowiedział Maciejewskiemu też o swojej rodzinie. Ojciec aktora urodził się w Druskiennikach na Litwie, natomiast matka była rodowitą warszawianką. Na Grochowie zamieszkali jeszcze przed wojną. Prowadzili tam zakład fryzjerski, który potem przejął brat aktora. Artysta często przebywał w tym niewielkim zakładzie. Z początku strzyżono tam zarówno panów, jak i panie. Dziś został tam tylko fryzjer damski.
Najwięcej uwagi aktor poświęcił w książce swojej karierze zawodowej. Opowiedział o studiach w warszawskiej PWST, na których był razem z Ewą Dałkowską, Markiem Kondratem, Krzysztofem Kolbergerem, Jadwigą Jankowską-Cieślak i Joanną Żółkowską. Po ukończeniu studiów otrzymał angaż w Starym Teatrze w Krakowie. Z tym teatrem związany był aż do 1996 roku.
Radziwiłowicz wspomina w książce także swoje wielkie filmowe role. Opowiada o współpracy z wybitnymi postaciami – np. Andrzejem Wajdą, Jerzym Jarockim, Konradem Swinarskim czy Jean-Lukiem Godardem. O kręceniu „Człowieka z marmuru" aktor powiedział: „Kiedy pojawiłem się w obsadzie "Człowieka z marmuru", od czterech lat byłem w Starym Teatrze (...) Wajda po prostu zaproponował, żebym to ja zagrał. Było poczucie, że to jest dla Andrzeja film niezwykle istotny. Ja tego poczucia zacząłem nabierać w trakcie filmu. (...) Od początku wiedziałem, jak ważną rzecz robimy".

 

Ciekawa historia wiąże się z filmem „Pasja" Jean-Luka Godarda, w którym Radziwiłowicz zagrał polskiego reżysera, który opuszcza Polskę, by pracować na Zachodzie. „Pasję" realizowano w Szwajcarii w czasie, kiedy w Polsce wprowadzono stan wojenny. W książce „Wszystko jest lekko dziwne" możemy przeczytać: „Godard fotografował uporczywie przylot samolotu LOT-u na lotnisko genewskie, na którym lądował mój bohater. Wysyłał ciągle asystentów, żeby fotografowali ten samolot. Potem oglądał materiał, nie był zadowolony, prosił, żeby sfilmowano scenę jeszcze raz. I tak w kółko. Pewnego dnia, 13 grudnia, poinformowano Godarda, że więcej samolotów LOT-u nie będzie."
Z książki „Wszystko jest lekko dziwne" można się wiele dowiedzieć o Radziwiłowiczu, ale nie da się go jednak poznać. Sam aktor mówi o tym wprost do przepytującego go dziennikarza: „Pan mnie zna tylko z tych naszych posiedzeń przy kawce czy herbacie, kiedy opowiadam panu różne rzeczy na tematy, które pana interesują. Ale to jeszcze nie jest całe moje życie. W związku z tym, powiedzmy sobie szczerze, pan mnie nie zna. W ogóle".

{jumi [*7]}

a