wtorek, styczeń 18, 2022
Follow Us
piątek, 05 luty 2010 21:41

Tarta z grzybami

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Nie mogłem się powstrzymać. Najpierw jemy, później fotografujemy. Nie mogłem się powstrzymać. Najpierw jemy, później fotografujemy. fot. Tomasz Brzozowski

Tarta z grzybami, z porami, z malinami, z czekoladą, z marmoladą, Tar-Ta! Tar-Ta! Tar-Ta! Jasno ująłem sprawę tarty? - Mam nadzieję.

W zależności od pory roku tarty możemy przygotować tarty najrozmaitsze. Choć nie zawsze chodzi o porę roku, często o porę na pory duszone w śmietanie. Kluczem do sukcesu jest delikatnie chrupiące ciasto i smak nadzienia. Zwykle wyrazisty. Ale jak popracujemy, to i delikatny też wydobędziemy.

Ciasto:

  • pół kostki masła 100-125 gramów
  • 1/4 torebki mąki czyli 250 gramów (przy okazji darmowa porada językowa 100 gram to zawołanie gdy licytujemy w Tysiąca, natomiast 100 gramów to ewidentnie waga czegoś)
  • soli szczypta

Ja wyjmuję robota wrzucam wszystko do misy w której pracują dwa noże odpalam, czekam minutę i po robocie. No prawie. Bo należy nieco jednak pognieść ciasto po wyjęciu z robota. Żona natomiast musi przesiekać mąkę z masłem nożem, a następnie przegnieść. Należy to wszystko robić sprawnie gdyż rozgrzewanie masła powoduje jego topienie wchłanianie tłuszczu przez mąkę. A to niedobrze. Uważam że moja metoda jest lepsza i tego się trzymam.

Nadzienie:

  • grzyby surowe lub mrożone garście dwie, albo jedną albo tyle ile mamy
  • cebula solidna albo półtorej
  • czosnku ząbki dwa
  • masła łyżki dwie
  • pieprz do smaku
  • sól do smaku
  • bulion warzywny szklanka zapaleńcy ugotują, mniej ortodoksyjni sobie z kostki zrobią
  • śmietanki 30% pół szklanki
  • jaja cztery

Cebulę kroimy w półtalarki, czosnek w plasterki i dajemy na rozgrzane masło. Jak się zeszkli dodajemy pokrojone w plastry grzyby i dusimy kilka minut. Nie za długo, tak żeby grzyby wypuściły trochę sosu. Następnie zalewamy bulionem i podgotowujemy wszystko tak żeby ponownie zgęstniało. Fachowo mówiąc dokonujemy redukcji, znaczy odparowujemy nadmiar wody. Jak odparuje dolewamy śmietankę i zestawiamy z ognia. Jak nieco przestygnie wybijamy jaja i mieszamy wszystko starannie. Zresztą mieszanie na patelni zalecam przez cały czas, z przerwami.

Pieczenie:

Ciasto rozprowadzamy starannie po formie. Ja mam śliczą okrągłą. Ale co kto ma tak będzie. Grubość ciasta powinna być tak na ok pół centymetra. Raczej nie więcej, ale mniej nie zaszkodzi. Zwracam uwagę, że dobrze jest kiedy brzegi ciasta zawijają się delikatnie na zewnątrz formy. Zapobiegnie to zawinięciu się ścianek pionowych spowrotem do środka formy podczas podpiekania. Nakłuwamy ciasto widelcem i do piekarnika na 200 stopni na ok 20 minut.

Następnie wylewamy do formy nasze dadzienie i wstawiamy ponownie na jakieć 30 minut. Gotowe jest wtedy gdy patyczek po nakłuciu jest suchy. Znaczy się ścięło.

 

 UUwaga, uwaga Czasy pieczenia podaję orientacyjnie. Bo bywa, że nam termometr inaczej pokazuje, termoobieg działa sprawnie, sprawniej albo go wcale niema. Raczej między bajki można włożyć podpiekanie 5 minutowe czy 10. Widziałem takie zalecenie w wielu przepisach i raz nawet tak zrobiłem. Raz i starczy. Ważne, żeby ciasto po podpieczeniu było już prawie zarumienione, a w drugiej fazie pieczenia żeby tarta od góry była zarumieniona, ale nadzienie się nie przypaliło. Jeżeli z jakiegoś powodu się nam nie zetnie nie rozpaczajmy. Następnym razem jedno jajo więcej, a teraz i tak będzie smacznie.

Drugim chyba lepszym sposobem zapobiegnięcia zawinięciu się brzegów do środka jest: folię aluminiową wziąć i przykryć nią ciasto, a na to wysypać fasolę groch, albo inne coś co utrzyma boki w pionie. Wtedy czas podpiekania trzeba będzie wydłużyć. Tak mówi Blanka i radzę potraktować to poważnie.

 


Więcej w tej kategorii: Banany w kwaskowym karmelu »

a