niedziela, grudzień 05, 2021
Follow Us
sobota, 23 czerwiec 2012 13:55

Najwyższa na świecie drewniana konstrukcja stoi w Gliwicach Wyróżniony

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Najwyższa drewniana konstrukcja na świecie, to Radiostacja Gliwice, charakterystyczna wieża antenowa i jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów Gliwic. Jest częścią zbudowanego w połowie lat 30. XX wieku kompleksu radiowej stacji nadawczej, utożsamianego z tzw. Prowokacją Gliwicką. Jest jednocześnie zabytkiem techniki radiowej, znajdującym się na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.

Wieża antenowa jest również unikalnym dziełem sztuki inżynierskiej. 111-metrową budowlę wzniesiono z modrzewiowych belek połączonych mosiężnymi śrubami (nie ma tu ani jednego elementu z żelaza!). Szczególnie atrakcyjnie wieża wygląda po zmroku, a jej kolorowa iluminacja widoczna jest z wielu kilometrów.Teren wokół wieży służy gliwiczanom jako miejsce wypoczynku na łonie natury i spotkań z kulturą. Wieżą zarządza obecnie Śląska Sieć Metropolitarna, zaś otoczeniem wokół Miejski Zarząd Usług Komunalnych. Radiostacja gliwicka i zespół obiektów w Zabrzu: kopalnia Guido, skansen Królowa Luiza wraz z przyszłą sztolnią dziedziczną - będą ubiegać się o wpisanie na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego.

Wieża w  liczbach
Wieża ma dokładnie 110,7 m wysokości. Najwyższy podest jest położony na wysokości około 109,5 m, na nim stoi stół drewniany o wysokości 1,58 m, a wyżej jest jeszcze półmetrowy porcelanowy izolator i grzybek piorunochronu oraz pięciometrowy maszt stalowy, którego jednak nie bierze się pod uwagę. Na szczyt wiedzie drabina (365 szczebli). Przy dobrej widoczności można dostrzec z niej kominy Elektrowni w Dziećmorowicach, Górę Świętej Anny, zachodnie pasma Beskidów, leżące w Sudetach pasmo Jesioniki oraz Tatry. Obiekt zbudowano z nieimpregnowanego drewna modrzewiowego, łączonego przy pomocy 16100 mosiężnych śrub. W konstrukcji nie ma ani jednego stalowego gwoździa. Według aktualnego stanu wiedzy na temat metod konserwacji drewna, żywotność wieży ocenia się jeszcze na około 15-20 lat.

Historia radiostacji

Pierwsza radiostacja w Gliwicach powstała w 1925 roku, aby rozszerzyć zasięg wrocławskiej rozgłośni na wschodnie tereny niemieckiego Śląska, zwłaszcza na zachodnie ziemie polskie, aby służyć celom propagandowym. W radiostacji nadawczej przy ul. Tarnogórskiej 127-131 od 22 grudnia 1935 roku pracował 8-kilowatowy nadajnik na częstotliwości 1231 kHz (243,7 m). Sygnał emitowała półfalowa antena pionowa, zawieszona wewnątrz zbudowanej w tym celu drewnianej wieży. Tam, 31 sierpnia 1939 r. o 20:00, doszło do tzw. prowokacji gliwickiej o kryptonimie Unternehmen Tannenberg. Po wojnie, do 1956 r. wieża wykorzystywana była jako „zagłuszarka" oraz maszt antenowy Radia Katowice. Od 2008 roku jest tu oddział Muzeum w Gliwicach.

"Großmutter gestorben", czyli niemiecka prowokacja

Gliwice (niem. Gleiwitz) przed wojną należały do III Rzeszy. Granica z Polską przebiegała w odległości ok. 10 km od nowej radiostacji nadawczej. Napastnicy nie wiedzieli, że w Gliwicach, w odległości ok. 4 km, była druga radiostacja, zbudowana jeszcze w roku 1925 i to tam znajdowały się studia mikrofonowe (obecnie ul. Radiowa). Przy Tarnogórskiej zainstalowano tylko urządzenia nadawcze do emisji sygnału, przesyłanego kablem teletechnicznym ze starej radiostacji lub z Wrocławia.
Akcją kierował Reinhard Heydrich, szef nazistowskiej służby bezpieczeństwa i policji bezpieczeństwa, natomiast bezpośrednio dowodził nią SS-Sturmbannführer Alfred Helmut Naujocks, oficer SD. Napastnicy udawali cywilnych powstańców śląskich. Po południu Heydrich uruchomił akcję hasłem "Großmutter gestorben" ("Babcia umarła"). Następnie – na osobisty telefoniczny rozkaz Himmlera – usunięto ochronę radiostacji. O godz. 18.00 skierowano tam dwóch funkcjonariuszy policji. Jeden miał wpuścić napastników przez furtkę w ogrodzeniu, a drugi wszedł do środka, zaprzyjaźnił się z załogą i w czasie napadu – jako zaaresztowany towarzysz niedoli pracowników – pilnował, by ci nie postąpili „nierozważnie". Napastnicy bez przeszkód dotarli do sali nadajnika, gdzie pracowało trzech techników w asyście policjanta. Wszyscy słuchali wiadomości wieczornych, nadawanych i retransmitowanych z Wrocławia o 20.00. Kiedy okazało się, że nie ma mikrofonów zmuszono załogę do wydania tzw. mikrofonu burzowego. Był to zwykły mikrofon radiowy, służący kilka razy w roku do zawiadamiania radiosłuchaczy o nadciągającej burzy. Nie były to ostrzeżenia, ale informacje, że za chwilę radiostacja przerwie nadawanie ze względu na wyładowania atmosferyczne. Chodziło o to, żeby radiosłuchacze poczekali na zakończenie burzy i nie kręcili w tym czasie gałkami. Jeden z pracowników wydał i podłączył ten mikrofon, a wchodzący w skład grupy Naujocksa lektor zaczął czytać po polsku kilkuminutowy komunikat. Do radiosłuchaczy dotarło jednak tylko 9 wyrazów: Uwaga, tu Gliwice. Radiostacja znajduje się w polskich rękach... Następnie radio zamilkło z przyczyn, których dotąd nie wyjaśniono. Pod względem technicznym napad na radiostację w Gliwicach skończył się kompromitacją organizatorów, którzy popełnili jeszcze wiele innych błędów. Dzień później Hitler uzasadniał konieczność rozpoczęcia wojny, powołując się na prowokacje graniczne ze strony Polaków.

W radiostacji zamordowano Franciszka Honioka, mieszkańca podgliwickiej wsi Łubie, obywatela niemieckiego narodowości polskiej, uczestnika powstań śląskich. Zaaresztowano go dzień wcześniej, przywieziono odurzonego zastrzykiem, zastrzelono i pozostawiono jako dowód, że napastnikami byli polscy powstańcy. Honiok był ubrany po cywilnemu. Zadbano, żeby przy sobie miał prawdziwe dokumenty. Na miejscu prowokacji jej organizatorzy pozostawili również zwłoki zamordowanych niemieckich więźniów (tzw. „konserwy") ubrane w polskie mundury. Ich zdjęcia przedstawiono zagranicznym korespondentom akredytowanym w III Rzeszy 1 września 1939 r.

http://www.muzeum.gliwice.pl

www.ssm.silesia.pl

{jumi [*6]}

a