niedziela, sierpień 01, 2021
Follow Us
poniedziałek, 09 listopad 2020 12:15

Krzysztof Matys. "O podróżowaniu" bez podróży Wyróżniony

Napisane przez Grzegorz Micuła
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Epidemia dobitnie pokazała, że turystyka nie ma swoich rzeczników. Nikogo, kto nadałby większe znaczenie naszym problemom Epidemia dobitnie pokazała, że turystyka nie ma swoich rzeczników. Nikogo, kto nadałby większe znaczenie naszym problemom

Ukazała się właśnie ciekawa książka - bezpośrednie sprawozdanie z pola dramatycznej walki o polską turystykę, trwająca od wiosny tego roku kiedy to rozpoczęła się pandemia i zaczęliśmy wszyscy odczuwać jej tragiczne skutki dla gospodarki a zwłaszcza właśnie dla turystyki.

Jest to rodzaj kroniki przedstawiającej rozwój sytuacji na polu walki z koronawirusem zapisu rozwoju coraz dramatyczniejszej sytuacji branży . Kronikarzem jest osoba obserwująca proces od środka, skupiona na ratowaniu swojego biura, ale też zaangażowana w wielomiesięczny proces zabiegania o pomoc i wsparcie, jakiego potrzebuje polska turystyka.

Książka składa się z dwóch części. Część pierwsza pt. „Rok 2020” omawiająca zaistniałą sytuację oraz nadzieje i rozczarowania polskiej branży turystycznej. Rozpoczyna się rozdziałem „Koniec turystyki”. Wiosną na początku epidemii miał on być zapewne prowokacją, trochę przestrogą, przed możliwym czarnym scenariuszem w który tak chyba do końca nie wierzono. Dziś wiemy już, że to, czego najbardziej się wtedy obawiano, właśnie się stało. Tamta turystyka przestała właściwie istnieć. - "W przyszłości - jak pisze autor - trzeba będzie zaczynać od zera".

Książka ta ma także walor popularyzatorski. Ludziom spoza branży pomoże zrozumieć co działo się z naszą turystyką od tegorocznej wiosny. To ważne, żeby turyści mieli świadomość o co chodziło w tym całym okołoturystycznym zamieszaniu, bo zarówno media jak i przede wszystkim decyzje urzędników wprowadzały utrudniający zorientowanie się zamęt a także celową dezorientację. jest to ważne, bo polska turystyka potrzebuje, jak chyba nigdy wcześniej, zrozumienia sytuacji przez klientów biur podróży. Sądzę, że powinni sięgnąć po nią również wykładowcy i studenci kierunków turystycznych oraz zainteresowani tematem dziennikarze.

Autor pisze: Epidemia dobitnie pokazała, że turystyka nie ma swoich rzeczników. Nikogo, kto nadałby większe znaczenie naszym problemom. Po raz kolejny, ale jakże boleśnie, uzmysłowiła, że brakuje zrozumienia wśród polityków (...) Gdy z każdym kolejnym miesiącem coraz bardziej stawało się jasne, że mamy do czynienia nie z przejściowym kryzysem, ale z katastrofą, próbowaliśmy zainteresować media. Szło jak po grudzie. Dziennikarze niewiele z tego rozumieli, kolejne redakcje nabierały się na mającą odwrócić uwagę od istoty problemu wrzutkę w postaci bonu 500 plus.

Odsłania kuchnię pracy touroperatora: - Jest druga połowa maja. (...) W domowej izolacji spędziliśmy dwa miesiące, co w przypadku podróżników jest dość męczące.Pracowaliśmy głównie zdalnie, anulując kolejne wycieczki. Praca przypomina sprzątanie po nieudanej inwestycji. Imprezami zaplanowanymi na wiosnę i lato zajmowaliśmy się od roku. Nie tylko więc, że nie zobaczyliśmy pieniędzy, na które pracowaliśmy tak długo, to do dodatkowo jeszcze teraz, przez kolejne tygodnie trzeba trudzić się ich anulacją, w sumie wyjdzie ponad rok pracy za darmo.

Dominuje niepewność, nie wiadomo kiedy turystyka ruszy, a jeśli już, to na jakich zasadach. Działamy w sytuacji sprzecznych komunikatów. Dwa tygodnie temu minister zdrowia ogłosił, że kolonii i obozów młodzieżowych w te wakacje to on sobie nie wyobraża, a teraz informuje, że jak najbardziej będą mogły się odbyć. Z biznesowego punktu widzenia to szaleństwo. Nie da się organizować takich rzeczy z dnia na dzień. Potrzebujemy planu rozpisanego na kolejne miesiące. Tymczasem nie wiemy nawet kiedy zostaną otwarte granice i przywrócony ruch lotniczy.

W pierwszej części książki są teksty, które odnoszą się do polityki rządu i działań konkretnych urzędników, odpowiedzialnych za warunki, w jakich przyszło funkcjonować poszczególnym podmiotom branży: hotelom, gastronomii, przewoźnikom, touroperatorom i agentom turystycznym czy pilotom i przewodnikom. Pojawiają się tematy głośnie i znane opinii publicznej, jak na przykład bon 500 plus („Talon na wakacje”), ale też sprawy mniej znane i skryte za branżowymi kulisami, które warto, by poznała szersza opina publiczna, a już na pewno klienci biur podróży („Syndrom gotowanej żaby”, Ministerstwo (nie) Turystyki czy „Pół roku pracy za darmo”).

Druga część książki - zbiór esejów o podróżowaniu, powstała przed pandemią. To widać od razu, bo teksty są tu trochę z innej epoki, która nagle się skończyła, pozostawiając nas w dezorientacji i zagubieniu. Z epoki, w której wystarczyło tylko spakować walizkę i jechać tam, gdzie się miało ochotę…

Autor pisze - „Podróżujemy z kimś. Z Herodotem, ze Stasiukiem, z Kapuścińskim, z Góreckim. Śladem ich opisów. W poszukiwaniu krajów i miejsc, które oni odwiedzili. Gonimy czyjąś wizję. Tyle że świat się zmienia. Szybko i intensywnie. Jest to proces, którego nie da się zatrzymać, który trwa, za nic sobie biorąc nasze potrzeby. Stasiuk "Jadąc do Babadag" pisał w 2004 roku. Niby ledwie kilkanaście lat temu, ale jeśli ktoś dziś uda się do Albanii zachęcony opisami z tej książki, to może poczuć się wprowadzony w błąd. Przecież to inny kraj! Miejsc i wrażeń opisanych przez ulubionego pisarza ze świecą szukać! Albania dziś, to kolorowy i pełen energii kraj szybkiego wzrostu gospodarczego. Podobnie w innych przypadkach. Trzeba się natrudzić, żeby znaleźć Gruzję, tak brawurowo sportretowaną przez Mellerów w książce "Gaumardżos". Gruzja mogła być przyjemnie szalona i do bólu gościnna, gdy w ciągu roku odwiedzało ją kilkaset tysięcy turystów. Dziś, gdy jest ich już około siedmiu milionów, to taka spontaniczność, po prostu, nie jest możliwa.
Tęsknimy do otwartych granic i możliwości nieskrępowanego podróżowania - pisze autor - z wielką przyjemnością wybralibyśmy się na kolejne wycieczki. Wierzę, że „tamto” wróci, że znów będzie można podróżować i czerpać radość z poznawania świata.

Czytam tę ciekawą książkę w której autor Krzysztof Matys - turystyczny fachowiec przecież, bo od przeszło dwudziestu lat w branży, prowadzący z powodzeniem biuro turystyczne, które wysłało za granicę dziesiątki tysięcy Polaków, zawarł w niej przemyślenia i wiedzę, jakiej nie mają inni. Nie mają jej zwłaszcza ci, którzy teraz podejmują decyzje dzięki którym polska turystyka będzie dalej istnieć, albo padnie pod naporem koronawirusa.
Może jest szansa, żeby im to uzmysłowić - wysłać do skrzynek poselskich i senatorskich w Sejmie oraz do członków rządu egzemplarze "O podróżowaniu". Może nie od razu wszystkim, najpierw tym którzy rokują, że przeczytają ze zrozumieniem. Może powinny o tym pomyśleć turystyczne organizacje samorządowe, lobbując w ten sposób - jak to się dzieje w dojrzałych demokracjach. Czy to pomoże? Nie wiem. Mam nadzieję, że tak! Ale może warto spróbować za radą niezapomnianego Wojciecha Młynarskiego, który śpiewał kiedyś - "Róbmy swoje, może to coś da, kto wie". Kto wie!

KRZYSZTOF MATYS - podróżnik, bloger, właściciel biura podróży. Z wykształcenia historyk, egiptolog i religioznawca. Turystyką zajął się trochę z przypadku - w trakcie stypendium na Uniwersytecie Kairskim, poza studiami języka koptyjskiego, zajmował się oprowadzaniem turystów. Później, jako pilot wycieczek i przewodnik, pracował m.in. w Etiopii, Izraelu, Libanie, Syrii, Indiach i Nepalu. Od lat zafascynowany Gruzją, polskim turystom pomaga odkrywać również Armenię i Mołdawię. Poszukuje kierunków nieoczywistych. Prowadzi szkolenia branży turystycznej. Autor wielu artykułów poświęconych podróżom. krzysztofmatys.pl

Krzysztof Matys, O podróżowaniu
Wydawnictwo Paśny Buriat, 2020 r. Kielce 2020, 230 stron. Cena: 45,90 zł, Format: 148×210, oprawa miękka ze skrzydełkami. ISBN 978-83-956824-7-6

Książkę nabyć można w sklepie internetowym: krzysztofmatys.pl

a