piątek, listopad 15, 2019
Follow Us
środa, 23 październik 2019 12:50

Mazury: Bocianie Gniazdo na Szlaku Wielkich Jezior Featured

Written by
Rate this item
(1 Vote)
Ryn Ryn Cezary Rudziński

Niespełna trzytysięczne miasteczko Ryn w powiecie giżyckim położone nad jeziorami: Ryńskim i Ołów na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, przyciąga turystów i żeglarzy dwiema atrakcjami. Kilkoma zabytkami, z których najważniejszym jest pokrzyżacki zamek zamieniony na 4* hotel, ale z zachowaną częścią muzealną.

O nim napiszę jednak wkrótce osobno. I ośrodkami żeglarskimi i portami jachtowymi, z najważniejszym – Bocianim Gniazdem – Szkołą Żeglarstwa i Sportów Motorowodnych.

Takie były początki

To ono zaprosiło ósemkę redaktorów – członków Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter”, na finał tegorocznych regat 24. Pucharu Polski Jachtów Kabinowych oraz poznanie tego ośrodka, miasteczka i kilku atrakcji w nim oraz okolicach. Ryn powstał jako osada na podgrodziu zamku Rhien wzniesionego na siedzibę krzyżackiego komtura około roku 1377. Nie na pustym miejscu jednak, gdyż ludzie mieszkali na terenie obecnej gminy już w epoce neolitu, 4500-1700 lat p.n.e. Co potwierdziły narzędzia kamienne wydobyte z ziemi podczas prac wykopaliskowych.

Jeszcze więcej znalezionych pochodziło z epoki brązu – 700-600 r. p.n.e. Ponadto kurhany, cmentarzyska i osady obronne na wzniesieniach i nawodne. O Prusach, ówczesnych mieszkańcach tych ziem, pisał już w I w. n.e. Tacyt. Zaś Klaudiusz Ptolemeusz wymieniał wśród plemion pruskich Galindów – mieszkańców obecnych terenów gminy Ryn, wytrzebionych przez przybyłych na nie na początku XIII w. Krzyżaków. Na wyludnione obszary sprowadzano w wiekach XV i XVI polskich chłopów z Mazowsza. Równocześnie z zamkiem, początkowo drewnianym, później kamienno – ceglanym, rozwijała się osada.

Co pozostało z tamtych lat

Z potrzebnymi mu rybakami, młynarzem, hutą żelaza, a nieco później drwalami, bartnikami, myśliwymi oraz wolnymi chłopami. Toczyły się tu również boje. W 1485 r. podzamcze otrzymało prawo osiedla targowego, a w XVI w. Ryn stał się centrum administracyjno – osiedleńczym. Po likwidacji zakonu utworzono na tych terenach podległe (lenne) Królestwu Polskiemu, świeckie Prusy Książęce. Ryn spustoszyli jednak w 1657 r. Tatarzy, a na początku XVIII w. epidemia dżumy. Odrodził się, już jako miasto, któremu prawa miejskie nadał w 1723 r. król Prus Fryderyk Wilhelm I.

W późniejszych okresach odnotowano tu również kilka ważnych wydarzeń. Germanizację ludności polskiej, rozbudowę infrastruktury miejskiej, dwie wojny światowe i powrót tych terenów do Polski. Z kilku wieków minionej historii zachował się, przebudowywany i rozbudowywany zamek oraz podziemny średniowieczny kanał łączący jeziora: Ryńskie i Ołów z różnej wysokości poziomami wody, której przepływ wykorzystywano w krzyżackim młynie. Zaś z XIX w. wiatrak typu holenderskiego, wieżę ciśnień – obecnie widokową, ewangelicką kaplicę oraz kamieniczki.

Jadło z piekła rodem

Skręcając przed wjazdem do Rynu w boczną drogę w pobliżu jeziora, widzimy za ogrodzeniami liczne jachty wydobyte na ląd na okres zimowy. A przy bramie wjazdowej na teren Bocianiego Gniazda reklamę zachęcającą do odwiedzenia tamtejszej restauracji „Jadło z piekła rodem” i postacią czerwonego diabełka z widlami. W ten sposób właściciel i prezes obiektu nawiązuje żartobliwie do swojego nazwiska Szatanek. Z wykształcenia lekarz medycyny i syn lekarza, a zarazem zapalony żeglarz, zdecydował w pewnym momencie życia, że ta pasja, nie zaś zawód lekarza, będzie jego głównym zajęciem.
Ośrodek, a w nim Licencjonowana Szkoła Żeglarstwa PZŻ, port jachtowy i plaża nad jeziorem, całość o powierzchni 9 ha, należy do niego od 2017 roku. Wówczas kupił go w przetargu od poprzedniego właściciela, Elektrowni Kozienice, która wybudowała ten ośrodek wczasowy i żeglarski w 1990 roku. Chociaż z żeglarstwem Michał Szatanek związany był już znacznie wcześniej posiadając odpowiednie uprawnienia, także szkoleniowe. W momencie nabycia Bocianiego Gniazda, było ono bardzo zaniedbane, a elektrownia dopłacała do niego po 750 tys. zł. rocznie.

Co zrobiono przez 2 lata

Zatrudniała, płacąc im dobrze, na pełnych etatach 6 osób, chociaż pracowały one w rzeczywistości tylko przez 2 miesiące letnie, bo tyle wówczas trwał sezon. Obecny właściciel korzystał z tego ośrodka również wcześniej organizując obozy i kursy żeglarskie oraz regaty, kupując od 2003 roku jachty. Chociaż główną bazą szkoleniową były wówczas Mikołajki. W Rynie natomiast rozpoczynały się one i kończyły. Także tu sam uzyskał w 2000 roku patent żeglarski. Od 2017 roku kompletnie wyremontowano marinę, założono park między nią i również odnowionym budynkiem administracyjno – restauracyjno – konferencyjnym.

I odnowiono murowane domki noclegowe. Dla siebie zbudował zaś, po drugiej stronie ulicy – drogi dojazdowej, duży dom z miejscami noclegowymi dla 50 osób, ogrodem i innymi obiektami. W rozmowie z dziennikarzami na temat Bocianiego Gniazda oraz zamierzeń na przyszłość, Michał Szatanek przytoczył sporo ciekawych faktów. – Zamiar sprzedaży tego obiektu przez elektrownię Kozienice – powiedział – torpedował tamtejszy związek zawodowy argumentem, że jest to przecież ośrodek wczasowy dla załogi. Okazało się jednak, że korzysta z niego rocznie po 20-25 pracowników i członków ich rodzin.

Najbliższe zamierzenia

A kosztuje to – w postaci dopłat – w tym samym okresie po 750 tys. zł. Czynny tylko przez 2 miesiące w roku, ośrodek nie był w stanie zarobić na siebie. Nowemu właścicielowi udało się wydłużyć ten okres do 7 miesięcy, dzięki czemu jest w stanie nie tylko spłacać znaczne kredyty, ale również inwestować. Popyt na kursy żeglarskie, obozy młodzieżowe, organizowanie regat i innych imprez, okazał się duży. Z usług Bocianiego Gniazda korzysta rocznie po około 10 tys. osób, nie licząc gości w restauracji. Jest w nim 50 murowanych domków, w tym większość całorocznych, ogrzewanych.

Oczywiście z łazienkami oraz salonikami i aneksami kuchennymi w jednym „numerze” z dwiema niewielkimi, 2 – osobowymi sypialniami. Już tylko wymiana wszystkich żarówek starego typu na LED-owe obniżyła koszty zużywanej energii o ponad połowę. Oszczędności przynoszą ponadto elektryczne panele słoneczne. Ośrodek posiada 45 własnych jachtów, z których w szczycie sezonu wszystkie pływają i zarabiają. Jeden jacht, w zależności od wielkości i klasy, to wydatek 50-100 tys. zł. A na największy, na rejs którym po jeziorach zaproszono nas, nawet około 300 tys. zł.

I dalsza rozbudowa

Są tu też 3 bojery, a plan użytkowania ich w zimie przewiduje, że będzie ich więcej. Możliwe to będzie jednak tylko przy odpowiednio grubej powierzchni lodu oraz cienkiej pokrywie śnieżnej. Oprócz restauracji „Jadło z piekła rodem”, czynnej od 15 kwietnia do końca października, nawiasem mówiąc z niezbyt ostrymi, ale smacznymi daniami w karcie, w ośrodku jest stołówka dla młodzieżowych uczestników kursów żeglarskich, która w sezonie karmi od 350 do 450 osób dziennie. Wówczas zatrudnia się tu sezonowo do 30 osób, głownie studentów.

W planach na najbliższą przyszłość jest rozbudowa portu jachtowego i dobudowanie do obecnego budynku restauracyjnego drugiego, wyższego. Pozwoli to dwukrotnie powiększyć salę restauracyjno – konferencyjną oraz zwiększyć bazę noclegową o 150 pokoi. Remontowane będą też już istniejące domki, gdyż nie wszystkie mają ogrzewanie. Równocześnie w części z nich usunięte zostaną aneksy kuchenne, bo współcześni goście wolą korzystać z miejscowej restauracji, a nie samodzielnie gotować. A to pozwoli także zwiększyć liczbę miejsc noclegowych.

Zróżnicowana oferta

Ośrodek organizuje też wesela, chrzciny, imprezy integracyjne itp. W planach ma również bale sylwestrowe i konferencje przez cały rok. Już obecnie niektóre firmy turystyczne wynajmują część domków na cały sezon. Można też wypożyczać tu jachty. Wynajmowane sa one jednak tylko ludziom z patentami żeglarskimi. Z posiadanych około 20 przeznaczonych jest na kursy i obozy szkoleniowe, reszta wynajmowana. Kosztuje to po 300 – 500 zł doba, na wielu można nocować nie płacąc za pokoje w domkach. Zainteresowanie zarówno tymi, jak i innymi ofertami Bocianiego Gniazda jest duże.

W jego folderze oraz na stronach internetowych: www.bocianiegniazdo.org można znaleźć szczegóły. Są to kursy teoretyczne i manewrowe na 8 stopni żeglarskich zarówno tu, jak i w Mikołajkach, w Hotelu Gołębiewski na Mazurach oraz na zalewach: Zegrzyńskim w Domaniów w Radomiu. Przy czym dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Podobne kursy są na stopnie motorowodne, wędrowne i stacjonarne obozy i kolonie żeglarskie. Ponadto wspomniany już czarter jachtów żaglowych i motorowych oraz korzystanie ze stoczni jachtowej. Grupa Szatanek.pl szczyci się już kilkoma wyróżnieniami.

Finał pucharu polski

Medalem 80-lecie PZŻ za zasługi dla Związku, srebrną i złotą odznaka honorową PZMWiNW, statuetka „Lider regionu” w kategorii Turystyka i Rekreacja. A we wrześniu br. Bocianie Gniazdo otrzymało nagrodę w konkursie „Lider Biznesu”. Organizowanego w ramach projektu „7 Cudów Mazur – promocja gospodarcza obszary Wielkich Jezior Mazurskich”.

Tegoroczny, 24-ty finał Pucharu Polski w Jachtach Kabinowych, na który zostaliśmy zaproszeni, spośród 11 załóg, które zmagały się przez cały rok, wyłonił zwycięzców. I miejsce i puchar przechodni zdobyła załoga w składzie: Michał Brzozowski, Wojciech Mroczkowski i Mikołaj Kmieć. II – miejsce: Piotr Matwiejczuk, Piotr Olszewski i Grzegorz Swat. III – miejsce: Jakub Malicki, Tomasz Krzywisz i Dariusz Bałdyga. Relację z innych miejsc, w których byliśmy w trakcie tego wyjazdu dziennikarskiego opublikuję wkrótce.

Zdjęcia autora