wtorek, kwiecień 23, 2024
Follow Us
×

Ostrzeżenie

JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/16603.
×

Uwaga

There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/16603
piątek, 14 luty 2014 13:49

Fukushima Wyróżniony

Napisane przez Cezary Rudziński
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

11 marca 2011 roku wielkie trzęsienie ziemi i wywołana przez nie gigantyczna fala tsunami spowodowały katastrofę w japońskiej energetyce jądrowej – zalanie i uszkodzenie elektrowni Fukushima.

Była to, po ukraińskim Czarnobylu, największa katastrofa w elektrowniach atomowych na świecie. Której dalekosiężne skutki mogą okazać się od tamtej, radzieckiej, większe ze względu na nadal trwające skażenia wód morskich i gruntowych. Mimo, iż w Fukushimie nikt nie zginął oraz nie zmarł wskutek napromieniowania w ciągu dwu lat po katastrofie. Straty ekonomiczne okazały się jednak ogromne.
W latach 2011 – 2012 wyłączono w Japonii wszystkie reaktory jądrowe dostarczające krajowi 70 proc. energii elektrycznej i pod znakiem zapytania stanęła przyszłość całej energetyki atomowej. W lipcu 2012 roku uruchomiono tylko 2 spośród 50 japońskich reaktorów. I nastąpiła rzecz zdumiewająca: gospodarka nie załamała się! Ale szacunki kosztów tej awarii w ciągu najbliższych 10 lat po niej wahają się od 70 do 250 mld $, a nie wykluczone są w granicach 500 mld $. Dla Japonii i jej społeczeństwa Fukushima stała się punktem zwrotnym porównywanym z szokiem, jakim były wybuchy bomb atomowych w Hiroszimie i Nagasaki oraz klęska cesarstwa w II wojnie światowej.
Katastrofę tę oraz społeczeństwo japońskie w jej obliczu przybliża czytelnikom polskim nasz rodak mieszkający w Kraju Kwitnącej Wiśni od 10 lat, znający język, dzieje i kulturę tego kraju. Który był w Tokio w momencie tego trzęsienia ziemi oraz na żywo obserwował jego skutki. Jest to świetnie, sugestywnie napisana relacja z daleko idącymi wnioskami. Autor w oparciu o obficie cytowane źródła przedstawia błędy jakie popełniono lokalizując elektrownię jądrową w miejscu o którym „od zawsze" wiadomo było, że jest zagrożone falami tsunami i w przeszłości było już nimi zalewane.
Pisze o zaniedbaniach „krytych" przez korupcję, o metodach – z użyciem „pomocy" japońskiej mafii - yakuzy wykupywania gruntów pod inwestycje jądrowe oraz łamania oporu tych, którzy nie godzą się na sprzedaż ojcowizny. O potentacie japońskiej energetyki atomowej, firmie TEPCO. Absurdalnym usytuowaniu NISA – głównego regulatora bezpieczeństwa energetycznego kraju, w Ministerstwie Gospodarki, Handlu i Przemysłu, które zajmuje się m.in. promocją tej energetyki. O lekceważeniu standardów bezpieczeństwa wynikającym z błędów strukturalnych, stwierdzając m.in. „Korzenie tragedii Fukushimy tkwią z samym systemie organizacji władzy.".
Szalenie ciekawe są opisy wydarzeń związanych z tą awarią, ewakuacji w pierwszych dniach ponad 80 tys. ludzi z zagrożonych terenów (w sumie, w dwa lata po tragedii, nadal ponad 150 tys. ludzi było ewakuowanych), z błędami w ocenie ich skażenia. O tym, że objęło ono 4 tys. km² tj. 8 proc. terytorium kraju i przybrzeżne wody morskie. Co prawda, jak stwierdza autor, przez 2 lata po katastrofie nikt nie zmarł na chorobę popromienną, ale były samobójstwa bankrutów w jej wyniku, znacznie wzrosła też śmiertelność w domach starców w odległości 20 km od uszkodzonej elektrowni. Ciekawe są opisy japońskich zwyczajów pogrzebowych i kultu przodków.
Poruszające sceny rekrutacji pracowników do wykonywania czynności niebezpiecznych w uszkodzonym reaktorze. Świetne reakcji społeczeństwa i jego mobilizacji. A także opisy najbardziej dotkniętej tragedią 6-tysięcznej osady Oma w biednej prefekturze Aomori. Z historią oporu jednej z jej mieszkanek przed sprzedażą ziemi pod budowę elektrowni. Przykładów konkretnych ludzi, ich sylwetek i postaw jest w tej książce sporo. Podobnie jak informacji o sporach naukowców i polityków zarówno o konkretne elektrownie, jak i w ogóle przyszłość energetyki jądrowej w tym kraju, w którym praktycznie nie ma miejsc wolnych od zagrożenia trzęsieniami ziemi, a wybrzeży falami tsunami.
Ze stwierdzeniami ważnymi nie tylko dla Japonii. Chociażby: „Każde urządzenie kiedyś się zepsuje, każdy człowiek kiedyś popełni błąd. A kumulacja błędów może mieć (w energetyce jądrowej) nieobliczalne konsekwencje". Autor pisze również o pytaniach, jakie stawiają sobie obecnie Japończycy. Co będzie z ich krajem, który od dobrych 20. lat przeżywa marazm w gospodarce i demografii? I potrzebuje impulsu na miarę tego z 1945 roku. Czy Fukushima stanie się tego zaczynem i impulsem? Przytaczając zdanie buddyjskiego mnicha: „Po Fukushimie naród znalazł się na cywilizacyjnym rozdrożu". Obszernie pisząc też o dyskusjach na temat relacji między demokracją i postępem naukowym. Z pytaniami w rodzaju: Czy można forsować nowe technologie wbrew woli społeczeństwa?
Książka pokazująca mało u nas znane oblicze współczesnej Japonii i jej społeczeństwa ma dla nas, Polaków, również znaczenie związane z planami budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Nasz kraj nie leży co prawda na terenach sejsmicznych czy zagrożonych tsunami, ale trudno nie zgodzić się z autorem, że „każde urządzenie kiedyś się, zepsuje, każdy człowiek kiedyś popełni błąd". Czy warto więc ryzykować? Zwłaszcza, że jak wynika z faktów przytoczonych przez autora, japońska energetyka jądrowa, a zapewne – nie znam się na tym – nie tylko ona, nie jest aż tak konkurencyjna pod względem kosztów, jak się powszechnie sądzi.
Zwłaszcza, gdy uwzględni się wszystkie koszty, także awarii, co dobitnie udowodniła Fukushima, a wcześniej Czarnobyl. Przy czym głównym problemem nie są katastrofy na wielką skalę, ale, co podkreśla autor, odpady z elektrowni jądrowych, które trzeba przechowywać w specjalnych warunkach nawet przez 100 tysięcy lat. Czy i na ile – pyta – wolno nam obciążać przyszłe pokolenia takim balastem? I stawia kropkę nad i: „Jestem dziś przeciwnikiem elektrowni atomowych". To ważny głos w toczących się i u nas dyskusjach na ten temat. Książkę ilustrują zdjęcia tsunami i strat, jakie ono spowodowało.
W jej końcowej części znajdują się najważniejsze fragmenty raportu japońskiej komisji parlamentarnej badającej katastrofę w Fukushimie. A także informacje o trzech innych raportach. Ponadto – co bardzo ważne – słowniczek użytych w książce terminów i pojęć. „To nie tylko dobra, to wręcz fascynująca lektura. Dawno niczego tak dobrze napisanego nie czytałem" – stwierdził, co umieszczono na „skrzydełku" wewnętrznym okładki, prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej i European Energy Institute. I trudno się z nim nie zgodzić.

{gallery}16603{/gallery}

SŁOŃCE JESZCZE NIE WZESZŁO. TSUNAMI. FUKUSHIMA. Autor – Piotr Bernardyn. Wydawnictwo Bezdroża – Helion, wyd. I, Gliwice 2014, str. 178, cena 34,90 zł. ISBN: 978-83-246-8512-7.

Dodatkowe informacje

  • Wydawca: wydawnictwo Helion
  • Język: polski
  • Gatunek: literatura
  • ISBN: 978-83-246-8512-7
  • Recenzent: Cezary Rudziński
  • Data recenzji: 2014-02-14
  • Ocena recenzji: 4
  • EAN: 9788324685127

a