sobota, wrzesień 26, 2020
Follow Us
piątek, 09 listopad 2012 12:23

Azja - zwiedzanie według "tras marzeń"

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W bardzo bogato ilustrowanej i pięknie wydanej serii albumów „Podróże marzeń" ukazała się właśnie „Azja". Z ciekawymi tekstami stanowi ona, podobnie jak inne tytuły, połączenie albumu, przewodnika i atlasu. Jednak typowo przewodnikowe informacje praktyczne ograniczone są tu do podstaw.

Autorzy proponują czytelnikowi 15 „tras marzeń", którymi przede wszystkim warto zwiedzać ten rozległy kontynent i zaliczane do niego wyspy: Japonię i Indonezję. Trudno w tym albumie znaleźć miejsca, czy państwa nie warte zobaczenia. Są to jednak oczywiście subiektywne propozycje autorów. Przy takim bogactwie kultury, zabytków, krajobrazów, przyrody i innych atrakcji turystycznych, jakim dysponuje Azja, można oczywiście zasugerować poznanie także wielu innych, nie mniej fascynujących tras, miejsc i obiektów. Autorzy całkowicie pominęli Izrael; przepiękne i przebogate w zabytki i krajobrazy kraje Zakaukazia – zwłaszcza Gruzję i Armenię; zachwycającą, wręcz oszołamiającą Birmę; Sri Lankę, czy światowej sławy ruiny Imperium Khmerów w Kambodży.
Przyjęta koncepcja prezentacji najciekawszych miejsc w Azji spowodowała też trochę powtórzeń. Tak na przykład o Stambule, Bursie, Konyi czy Aleppo można przeczytać zarówno w opisie trasy wiodącej przez Turcję, jak i dawnym „Jedwabnym szlakiem" po Azji Mniejszej i Środkowej – ze Stambułu do Buchary. W przypadku Turcji zaskoczyło mnie to, że w opisie Stambułu nawet nie wspomniano o jednym z najciekawszych tamtejszych zabytków, Cysternie Bazylikowej. Pominięto też takie miejscowości, jak np. Manisa, Niğde czy Tars – miasto rodzinne św. Pawła.

Konieczność dokonywania wyboru spowodowała również, że na żadnej z dwu proponowanych tras podróży po Indiach – Złoty Trójkąt: Delhi-Agra-Dżajpur i wzdłuż zachodniego wybrzeża na południe, a następnie wschodniego na północ, od Mumbaju do Ćennaju, nie znalazło się niesamowite Varanasi, czy Kalkuta. To samo dotyczy uzbeckiej części „Jedwabnego szlaku". Są na nim oczywiście Buchara i Samarkanda oraz Taszkient, bo droga musi prowadzić przez tę mało ciekawą stolicę. Nie uwzględniono natomiast fantastycznej Chiwy, perły światowej klasy.
Trasy zwiedzania proponowane przez autorów warte są uwagi i poznawania. Wymaga to jednak czasu i niezłej kondycji, gdyż ogromna większość liczy po kilka tysięcy kilometrów długości, a przebycie każdej z nich wymaga od dwóch do sześciu tygodni. Prowadzą one także przez kraje obecnie praktycznie niedostępne dla turystów, w których może im nawet grozić śmierć, jak Irak czy Syria.
Poza już wspomnianymi państwami, w „Azji" przedstawiono Syrię i Jordanię, Jemen, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Iran, Turkmenistan, Tadżykistan, Kazachstan, Nepal i Tybet, Chiny z Hongkongiem i Makau, Tajlandię i Malezję oraz Singapur, Wietnam, Japonię i Indonezję. Trasy, z nielicznymi wyjątkami, prowadzą przez rzeczywiście najciekawsze miejscowości i miejsca w uwzględnionych krajach.
Warto by było jednak znaleźć trochę miejsca dla jeszcze innych miast czy obiektów. Nie rozumiem, jak można było przedstawić Dubaj i nie wspomnieć o otwartym tam 4 stycznia 2010 roku najwyższym budynku świata – Burdj Khalifa albo nie pokazać na zdjęciu wielkiego Białego Meczetu w Abu Zabi, jednej z oszałamiająco pięknych współczesnych budowli islamu.

Książka ma też kilka innych braków i nieścisłości. Najsłynniejszym muzeum Szanghaju jest, nie wspomniane nawet, Muzeum Szanghajskie ze zbiorami około 120 tys. eksponatów, w tym najwspanialszej kolekcji brązów w ChRL, kaligrafii, nefrytu, malarstwa, ceramiki itp. Natomiast wymienione Muzeum Historii o rzekomo „wspaniałej architekturze" mieści się w wieży TV Oriental Pearl na Pudongu. Dosyć dyskusyjne jest też stwierdzenie, że w Hongkongu „fantastyczny widok na miasto i port roztacza się z pokładu promów Star Ferry Line, kursujących między Hongkong Island a Koulonem". Chodzi oczywiście o Kowloon – kontynentalną część dawnej brytyjskiej kolonii. Tymczasem za najbardziej fantastyczny uchodzi tam widok ze szczytu wznoszącej się 395 metrów n.p.m. Góry Wiktorii, na którą wjeżdża się kolejką szynową lub samochodem..
Za najpoważniejszą wadę tego świetnego albumu uważam brak indeksu nazw, co bardzo utrudnia wyszukiwanie miejsc i informacji akurat potrzebnych. I chociaż nie wyobrażam sobie wyjazdu w podróż na którąś z proponowanych tras z tym albumem, to znakomicie pobudza on apetyt na takie podróże, zawierając mnóstwo ważnych i ciekawie przedstawionych faktów, informacji oraz zdjęć zachęcających do zobaczenia w naturze tego, co przedstawiają.

Ambros Brucker, Sebastian Kinder, Barbara Kreißl, Michael Neumann, Heinz Vestner, „Trasy marzeń: Azja", wydawnictwo Hachette Polska, wyd. I, Warszawa 2012, str. 240.

{jumi [*6]}

Dodatkowe informacje

  • Wydawca: Hachette Polska
  • Język: polski
  • Gatunek: album
  • ISBN: 9788377398975
  • Recenzent: Cezary Rudziński
  • Data recenzji: 2012_11_09
  • Ocena recenzji: 4

a