wtorek, wrzesień 29, 2020
Follow Us
piątek, 22 październik 2010 16:00

Babcia Anderson i duch awangardy Wyróżniony

Napisane przez Eliasz Ghassan Nachabe
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Laurie Anderson, maj 1986 Laurie Anderson, maj 1986 Fot. Wikipedia

Szesnaście lat kazała nam czekać Laurie Anderson na swoją nową płytę „Homeland". Było warto! Tak obezwładniającej i znakomicie zagranej wizji muzycznej dawno już nie słyszałem.

Awangardowa wyluzowana, 63-letnia babcia powróc{jumi [*4]}iła i od razu zamieszała po całości. Bez kompleksów udowodniła młodszemu pokoleniu muzyków, że śpiewać to ona w dalszym ciągu potrafi znakomicie. Chodź wielu krytyków pogrzebało ją razem z jej legendarnym krążkiem „Bright Red".

Na nowej płycie „Homeland" wraca w imponującej formie wokalnej, a jej muzyka znów cieszy i uspokaja zmysły.Wytworności krążkowi dodają gościnne występy gwiazd sceny nowojorskiej. Usłyszymy Lou Reda jej życiowego partnera, saksofonistę Johna Zorna i speca od elektroniki Kierana Hebdena. Eksperyment z tym ostatnim należał do bardzo odważnych posunięć Laurie Anderson. „Homeland" łączy w sobie klimat lat 70 i obecnych. Artystka pokazała, że szanuje swoich fanów kochających ją za przeszłość, śpiewając kilka piosenek w jej dawnym stylu, ale jednocześnie eksperymentuje i daje do zrozumienia młodemu pokoleniu, że umie urozmaicić swój repertuar. Znakomita płyta i film dołączony do niej jest idealnym suwenirem dla fanów dobrej muzyki.

{jumi [*7]}

a