wtorek, grudzień 06, 2022
Follow Us
×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 127.
JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 108.
sobota, 18 kwiecień 2015 16:47

Zarządca dróg w ogniu krytyki Wyróżniony

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Zarządca dróg w ogniu krytyki foto viaToll.pl

Jak oceniają eksperci - ok. 800 mln zł rocznie ucieka budżetowi, ponieważ nie pobierane są żadne opłaty na większości autostrad i dróg krajowych publicznych. Gdyby przemnożyć tę kwotę przez cztery (lata 2015-2018) można by za to wybudować 60-65 km autostrad - napisał na swoim ostatnim blogu (naszeblogi.pl) Maciej Pawlak.

W mijającym tygodniu NIK ośmiokrotnie publikował swoje raporty. Ujawniła w nich m.in. wyniki kontroli jakości robót drogowych nadzorowanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Raport okazał się miażdżący dla Generalnej Dyrekcji. Mimo to NIK nie zażądała wyciagnięcia wniosków personalnych, a GDDKiA dalej popełnia błędy.

Dokument ujawnił m.in., że żadna z dróg (realizowanych przez GDDKiA) oddanych do ruchu w latach 2008-2009 nie była objęta monitoringiem jakości. Wdrożono go w pełni od 2011 r. W konsekwencji nie objęto nim niemal 40 proc. dróg o łącznej długości 834 km, oddanych do użytku od stycznia 2008 do końca marca 2013 r. Wady i usterki wystąpiły aż na ponad 70 proc. odcinków zbadanych przez NIK.

Wśród wad i usterek stwierdzono m.in.: spękaną i nierówną nawierzchnię, niedobory asfaltu i niewłaściwie wykonaną nawierzchnię bitumiczną. Kontrolerzy zwrócili uwagę, że w prawie jednej trzeciej skontrolowanych inwestycji, wady wystąpiły w krótkim czasie (od 3,5 do 13,5 miesiąca) po oddaniu drogi do użytku. W przypadku trzech skontrolowanych inwestycji wady i usterki wykrywano jeszcze przed oddaniem dróg do ruchu. Co prawda po wykryciu wad GDDKiA zlecała wykonawcom naprawy, wydłużenie okresu gwarancji lub ukarała ich finansowo. Jednak Dyrekcja nie wyciągnęła konsekwencji wobec inżynierów kontraktu za niedopełnienie nadzoru na tych inwestycjach, choć zgodnie z zawartymi umowami, mogła żądać od nich odszkodowań. 

Ponadto okazało się, że kluczową funkcję kierownika projektu, reprezentującego GDDKiA w kontaktach z wykonawcą i inżynierem kontraktu, powierzano osobom bez odpowiedniego stażu i doświadczenia w nadzorowaniu robót drogowych, a nawet bez uprawnień budowlanych. Nagminnie zdarzało się, że te same osoby pełniły funkcję kierownika projektu równocześnie na kilku budowach.

Co prawda od skontrolowanego okresu zmieniło się kierownictwo Generalnej Dyrekcji, ponoć poprawił się też system kontroli jakości realizowanych dróg. W dalszym ciągu jednak GDDKiA, podległa ministerstwu infrastruktury, realizuje jego niezrozumiałą politykę dyktowaną prawdopodobnie przez kalendarz wyborczy. Mimo zapowiedzi poprzedniczki obecnej minister, Elżbiety Bieńkowskiej, rozszerzania elektronicznego systemu płatności za przejazd po kolejnych odcinkach autostrad, obecna szefowa resortu zawiesiła ten pomysł na kołku, ponoć aż do końca 2018 r.

Ten stan rzeczy może podobać się kierowcom samochodów osobowych, którzy na 80 proc. publicznych autostrad i dróg ekspresowych jeżdżą wciąż za darmo (płacą za przejazd po odcinkach autostrad prywatnych i niewielkiej części publicznych). Jednak wprowadzenie na nich opłat jest nieuniknione. To tylko kwestia czasu.

Tymczasem konsekwentnie odcinki budowanych obecnie autostrad i dróg ekspresowych wyposażane są w bramki do droższego od elektronicznego w realizacji i eksploatacji manualnego poboru opłat za przejazd. Wygląda więc na to, że w zbliżające się wakacje kierowców czeka stanie w korkach przed bramkami na prywatnych odcinkach A1 czy A2. Chyba, że rządzący jak rok temu zwolnią kierowców z opłat. Ich równowartość zwrócą rzecz jasna prywatnym koncesjonariuszom ze środków budżetowych, a więc z kieszeni wszystkich podatników. Nieważne, że jednocześnie - jak oceniają eksperci - ok. 800 mln zł rocznie ucieka budżetowi, ponieważ nie pobierane są żadne opłaty na większości autostrad i dróg krajowych publicznych. Gdyby przemnożyć tę kwotę przez cztery (lata 2015-2018) można by za nią wybudować 60-65 km autostrad.

a