niedziela, październik 20, 2019
Follow Us
poniedziałek, 25 czerwiec 2018 11:05

TVP zdobywa bramki Featured

Written by mp
Rate this item
(0 votes)
TVP zdobywa bramki fot. Pexels.com

Jak na razie, tegoroczny mundial ma jednego zwycięzcę. Jest nim Telewizja Polska, która po raz pierwszy od lat zapewniła wszystkim Polakom piłkarskie emocje całkowicie za darmo.

Ten ruch prezesa Kurskiego, w stu procentach zgodny z pojęciem misji publicznej, wywołał po drugiej stronie reakcje, które zasługują w zasadzie na jedno określenie. Komiczne.

Charakterystyczne, że aktywistom Komitetu Obrony Demokracji, Obywateli RP i bliźniaczych organizacji bardziej, niż fakt, że piłkarskie igrzyska odbywają się w putinowskiej Rosji, przeszkadza to, że transmituje je bezpłatnie publiczna telewizja. Jeszcze przed inauguracją mundialu pojawiły się apele, które brzmiały jak żart, lecz żartem nie były – mianowicie, aby na ekranie zaklejać logo TVP. Cóż, poświęcenie dla demokracji, Europy tudzież etatu prezes Gersdorf ma swoje granice. Dlatego wymyślono osobliwą formułę bojkotu Telewizji Polskiej bez bojkotu. Mieliśmy już wynalazek rotacyjnej głodówki, mieliśmy strajk okupacyjny, którego uczestnicy domagali się od okupowanych zapewnienia wszystkich udogodnień, a teraz mamy bojkotowanie przez oglądanie. Rzeczywistość zaskakuje.
No i jak tu, proszę państwa, walczyć z pisowskim reżimem, skoro kibice nabijają oglądalność TVP. Co mecz, to miliony przed telewizorami. Reżimowa telewizja liczy zyski, a konkurenci obchodzą się smakiem. Przypomnę, że poprzednicy Jacka Kurskiego pytani, czemu publiczna telewizja lekką ręką oddaje możliwość transmisji piłkarskich igrzysk prywatnej konkurencji tłumaczyli, że nie da się na tym zarobić, jeżeli mecze będą na bezpłatnych kanałach. I nagle okazuje się, że się da. Albo więc obecna ekipa zarządzająca TVP to rynkowi geniusze, albo po prostu w poprzednich latach wciskano nam kit.

Wiadomo już, jak mamy tłumaczyć sobie wysoką oglądalność. To plan polityczny. Otóż Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej” zauważył na Twitterze, że z oglądalnością TVP musi być bardzo kiepsko, skoro nadawca chwali się wielomilionową widownią meczów. A więc prawa do transmisji kupiono nie po to, żeby wreszcie każdy Polak mógł sobie, jeśli ma ochotę, obejrzeć rozgrywki za darmo, ale by nabijać oglądalność. Można pójść dalej w tropieniu przyczyn takiego ruchu: chodziło o to, by odebrać potencjalne zyski stacjom, które nie ustają we wspieraniu demokracji. Pognębić, zaszkodzić. Prawdziwy Mefistofeles stoi na czele publicznej telewizji.

Przy okazji – kolejny raz wyszło, jak duży jest rozdźwięk między danymi o oglądalności podawanymi przez monopolistę badań rynku telewizyjnego, czyli Nielsena, a danymi TVP. Nie chcę przesądzać, czyje dane są bliższe prawdy, ale skoro od wielu lat (jeszcze za czasów rządów PO) publiczna telewizja podważa wyniki podawane przez audytora, to czas na stworzenie konkurencyjnego systemu. Systemu, którego wiarygodność byłaby kontrolowana przez publiczne instytucje. Nieśmiałe deklaracje przedstawicieli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w tej sprawie powinny jak najszybciej przybrać postać konkretnego projektu. Dla dobra widzów, reklamodawców i samych nadawców trzeba przełamać monopol Nielsena. Ciekawe, czy i przy tej okazji usłyszymy, że jest to zamach na demokrację? Skoro w PRL z całą powagą mówiono o centralizmie demokratycznym, to dlaczego nie można mówić o wolnorynkowym monopolu? Nie takie sprzeczności pokonują dialektycy z KOD i okolic.